Wyszukiwarka

Nawigacja

· Strona Główna

· Artykuły

· Kraj

· Myśl

· Media

· Pliki

· Galeria


imprezatechno
Muzyka techno

iluzja
Impreza

Wałęsa Bolek
TW Bolek

Nocnazmiana
Nocna zmiana

Donald Tusk

Plusydodatnie
Plusy dodatnie plusy ujemne

POrażka roku

Przed i PO


Słowa prawdy

Krzysztof Wyszkowski - wywiad

Anna Walentynowicz - wywiad

Adam Michnik

PrzystanekWoodstock
Przystanek Woodstock WOŚP 2006

Woodstock - przystanek do piekła

Erozja - Przystanek Woodstock 2006

22 minuty - Woodstock 2007

Przebudzenie - Woodstock 2007

Stanisław Michalkiewicz - wywiad

Piotr Gontarczyk - wywiad

Władcy Móch

Wiatraki elektryczne
- biznes i oszustwo

Geotermia

Unia Europejska

ORĘDZIE PREZYDENTA RP PANA LECHA KACZYŃSKIEGO

EXPOSE PREMIERA RP PANA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO

Agora

Fakty o TVN

Moskiewskie pieniądze dla SLD

17 września

Józef Piłsudski

Roman Dmowski

Pomoc dla Polski

Pogrom kielecki

Wtórne kłamstwo katyńskie

Masoneria

Patriotyzm

Biało czerwona flaga

Liberalizm

Skąd nienawiść do katolicyzmu?

Jasnogórskie Śluby Narodu

Chrzescijaństwo

Z zamyśleń nad... polską szkołą

Postmodernizm

Rodzina nadzieją świata

Płodność

Ewolucja biologiczna

Naprotechnologia

IN VITRO

PRAWDA O IN VITRO

Feminizm

Aborcja

Aborcja list

Pornografia

Róbta co chceta

Plotka

Sekta

Joga i Medytacja

Wróżby - mediumizm

Islam

Globalizacja

Eutanazja

Homoseksualizm a prawo

Kod Leonarda da Vinci

Harry Potter

Pasja Gibsona

Co Polska dała światu?

Zdrowa filozofia

Katrina i Pan Bóg

Naród bohaterów

Z zamyśleń nad... kulturą polską

::Ludzie PO::

Donald Tusk

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Władysław Bartoszewski

Julia Pitera

Stefan Niesiołowski

Janusz Palikot

::Życiorysy sławnych ludzi::

Kłamstwa Aleksandra Kwaśniewskiego

'Budowniczy' IV RP

Czesław Miłosz - antypolska alergia

Jerzy Urban, redaktor naczelny Nie

BRONISŁAW GEREMEK, członek władz Unii Wolności

Marek Borowski - ideowy komunista

Jerzy Wiatr - Spuścizna stalinowskiego politruka

Włodzimierz Cimoszewicz - syn stalinowca

Adam Michnik - załgany rodowód

Jerzy Owsiak - lewicowy rodowód

Leszek Balcerowicz - portret doktrynera

Agnieszka Holland


RAPORT WSI

Rodzina nadzieją świata

Świętość rodziny


Rodzina - wspólnota życia i miłości - powstaje z sakramentalnego małżeństwa, będącego jednością dwojga. To ich błogosławione przymierze daje początek wspólnemu byciu razem. Owocem miłości małżonków są dzieci, dla których rodzina stanowi dom - nie tylko miejsce zamieszkiwania, ale i wszechstronnego rozwoju.
Z czym kojarzy się nam RODZINA? Domowe ognisko, więzy krwi, rodzice i dzieci, wspólny posiłek, krojony chleb, tradycje i uroczystości rodzinne, świętowanie, wspólna modlitwa, zapach pieczonego ciasta, wzajemna pomoc, troska w chorobie, praca i wypoczynek, zabawa i poważne rozmowy, wesela, chrzciny, pogrzeby, Pasterka i święconka, procesja Bożego Ciała, rocznice ślubu i narodzin dzieci, Msza św., wspólne wyprawy, dzielenie się opłatkiem i wyciąganie prezentów spod choinki, domowe porządki, autorytet taty, który "wszystko wie i zawsze obroni", czułość matczyna i znak krzyża kreślony na czole.

Święte rodziny
"Był w Nazarecie dom, zwyczajny, prosty dom i były dni jak chleb powszedni". Przychodzący na ziemię Bóg chciał znaleźć się w rodzinie. Jezus uświęcił więzy rodzinne swoją obecnością. Do dziś śpiewamy w piosence: "Rodzino, Rodzino Święta, przykładem nam służ, napełnij pokojem serca, miłości nas ucz". Rodzinę nazywamy Kościołem domowym, a Kościół - rodziną dzieci Bożych. Przyglądając się świętym i dobrym ludziom, z wdzięcznością odnosimy się do rodzin, w których się wychowali. Wdzięczną pamięcią ogarniamy matkę Karola Wojtyły i ojca, który swą gorliwą modlitwą dawał przykład przyszłemu Janowi Pawłowi II. Ciepło i miłość promienieje z listów Joanny Beretty Molli do Piotra, a postawa obrony życia jest głębokim świadectwem służby prawdziwym wartościom, nawet za cenę ofiary. Swym przykładem poruszają wrażliwe rodziny wielodzietne oddające na służbę Bogu w kapłaństwie i zakonie swe kolejne dzieci. Święte życie dzieci w większości przypadków pozytywnie świadczy o zaangażowaniu wychowawczym rodziców wprowadzających je na właściwą drogę i nadających jedynie słuszny kierunek ich dążeniom. Tak uczynili rodzice św. Tereski od Dzieciątka Jezus, rozumiejąc, że małżeństwo i rodzicielstwo to dar i zadanie, z którego należy się rozliczyć pod koniec życia. Matka św. Augustyna wymodliła synowi nawrócenie, a tym samym obdarzyła świat ojcem Kościoła. We wszystkich epokach trzeba zauważyć, jak wielką zasługą rodziców jest wychowanie swych dzieci na prawdziwych patriotów i wiernych Bogu chrześcijan. W różnych zawirowaniach historii, gdy Polskę wymazano z mapy świata, polska rodzina niosła przetrwanie tego, co święte i narodowe. Beatyfikacja Marii i Alojzego Beltrame Quattrocchich dokonana w 2001 r. przez Jana Pawła II potwierdziła, że małżeństwo jest jedną z dróg do świętości. O tych małżonkach Ojciec Święty mówił, że "przeżyli zwyczajne życie w nadzwyczajny sposób". Takich przykładów par małżeńskich potrzeba nam dzisiaj szczególnie. Ich świadectwo może w katolickich rodzinach pogłębiać świadomość powołania do świętości i pewność, że jest ona możliwa. Święte życie rodzin jest wyjątkową zachętą dla wszystkich do świętego życia.

"Świętymi bądźcie"
Świętość bezpośrednio wiąże się z miłością. Ona zaś jest wezwaniem dla każdego. Dwoje młodych ludzi, zawierając małżeństwo, ślubuje sobie nawzajem miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz bycie razem na dobre i na złe, dopóki śmierć ich nie rozłączy. U początku wspólnej drogi on i ona jednomyślnie postanawiają uczynić wszystko, by ich małżeństwo było zgodne, szczęśliwe i trwałe. Odrębne JA i TY tworzy communio personarum, czyli wspólnotę osób - MY. Jedność małżonków jest trojaka, czyli cielesna, psychiczna i duchowa. Miłość małżeńska jest: wierna, wyłączna, nierozdzielna, pełna, czyli zmysłowa i duchowa zarazem, płodna, czyli otwarta i rodząca życie. Życie od poczęcia do naturalnej śmierci jest bezwzględną wartością ze względu na nieporównywalną z niczym godność osoby ludzkiej. Kochający się rodzice stwarzają właściwe warunki dla rozwoju dzieci. Miłość rodzinna jest najlepszą szkołą człowieczeństwa, które wyraża się najpełniej poprzez miłość do Boga i innych ludzi. Świętość rodziny ujawnia się w tym, że:
- wynika ona z sakramentu małżeńskiego przymierza;
- to właśnie rodzinie zostaje powierzony dar nowego życia;
- rodzina daje nieustanną sposobność do wzajemnych czynów miłosierdzia, dobroci, przebaczenia, służby i ofiary;
- w rodzinie następuje proces uświęcania jej poszczególnych członków;
- rodzina to miejsce modlitwy, rozwoju wiedzy religijnej i wzrastania w miłości, a więc sprawowania funkcji kapłańskiej, nauczycielskiej i królewskiej;
- rodzina to miejsce przygotowania do ostatecznego spotkania z Bogiem.

Zagrożenia rodziny
Współczesna rodzina doświadcza wielu trudności, a nawet podlega zaciekłym atakom. Bolączką wielu rodzin jest bezrobocie, bieda, niedostatek, trudności mieszkaniowe, niedożywienie dzieci, alkoholizm i wiążąca się z nim agresja. Degradację współczesnej rodziny mogą powodować niskie zarobki i wynikająca z nich nieustanna walka o utrzymanie rodziny, praca ponad siły, brak czasu, nieobecność, wyobcowanie z domu. Żadne z małżonków nie powinno być sprowadzone do roli automatu do zarabiania pieniędzy. Istotną bowiem sprawą w rodzinie jest budowanie więzi, a to wymaga czasu i bliskości ze współmałżonkiem i dziećmi. Karygodną sprawą jest wyzysk pracowników przez pracodawców. Oczekiwanie pracy bez wynagrodzenia sprzeciwia się biblijnemu orzeczeniu; "godzien robotnik zapłaty swojej". Troską społeczną powinna być więc polityka prorodzinna eliminująca niesprawiedliwy podział zarobków wpływający niekorzystnie na położenie wielu rodzin. Zobowiązanie coraz większej rzeszy ludzi do stałej pracy w niedzielę odbiera dzieciom rodziców. Wymaganie zobowiązań od zatrudnianych mężatek, że przez kilka lat nie będą rodziły dzieci, budzi lęk i niechęć do macierzyństwa. Decyzje o rodzicielstwie stają się w naszym kraju i tak niepokojąco rzadkie, skoro od 1984 r. notujemy stały spadek urodzeń do tego stopnia, że brak nam już prostej zastępowalności pokoleń. Brak zapewnienia odpowiednio płatnych urlopów lub grożąca utrata pracy po urlopie wychowawczym stwarzają uzasadnione obawy odnośnie do poradzenia sobie z utrzymaniem siebie i założonej rodziny. Tymczasem rodzenie i wychowywanie dzieci nie jest tylko indywidualnym, prywatnym dobrem, ale darem dla całego społeczeństwa, przyszłością narodu i świata.
Odpowiedzialnością pracujących rodziców jest właściwa hierarchia wartości bez odsuwania życia rodzinnego na dalszy plan. Zdarza się, że pracy zawodowej nadawany jest priorytet ze względu na swoiście rozumianą samorealizację lub egoistyczne dążenie, by mieć wciąż więcej i więcej. Stawianie na karierę zawodową z traktowaniem małżonka i dzieci jako ciążący balast jest wyrazem niezrozumienia zobowiązań małżeńskich i porzuceniem tego, co w życiu rodziców jest najważniejsze. Rodzi to niepokojące konsekwencje zarówno w życiu indywidualnym, jak i społecznym. Porzucenie podjętego powołania do życia w rodzinie może nie znaleźć usprawiedliwienia, gdy "pod koniec życia będziemy sądzeni z miłości". Odmawianie miłości małżeńskiej i rodzicielskiej powoduje poważne kryzysy i zaniedbania emocjonalne najbliższych, dzieciom zaś uniemożliwia prawidłowy rozwój. Nierzadkie w dzisiejszych czasach odsuwanie rodzicielstwa na coraz późniejszy okres może przyczynić się do negatywnych konsekwencji zdrowotnych lub niemożności posiadania dzieci z racji ograniczonej płodności w starszym wieku. Niektórzy ze względu na karierę nie chcą mieć dzieci w ogóle. Warto zauważyć, że rezygnacja z rodzicielstwa implikuje problemy demograficzne, ekonomiczne, psychologiczne i medyczne związane ze starzeniem się społeczeństwa.

Atakowanie rodziny
W sytuacji gdy rodzina stanowi podstawowe środowisko ludzkiego życia, niszczenie rodziny jest jednoznaczne z poważnym zagrożeniem człowieka. Ostre ataki na rodzinę wiążą się z brakiem szacunku do odmienności płciowej mężczyzny i kobiety, fałszowaniem tożsamości obojga płci, niwelowaniem różnic lub wzajemnie poniżającą rywalizacją z porzuceniem pokojowej komplementarności i wzajemnego uznania. Udanej egzystencji rodzinnej nie sprzyjają gloryfikowanie homoseksualizmu, skrajny feminizm, porzucenie zasad moralnych. Profanacją świętości rodzin jest aprobata, a nawet prowokowanie do związków przedmałżeńskich i pozamałżeńskich, zgoda na wspólne zamieszkiwanie par niebędących małżeństwem, rozpowszechnianie pornografii i niosących wiele negatywnych skutków środków antykoncepcyjnych, tolerancja rozwodów, atak na życie dziecka poczętego poprzez szerzenie środków wczesnoporonnych i próby legalizacji zabijania dzieci w łonach matek. Pogwałceniem relacji małżeńskich i rodzinnych jest również sprowadzanie człowieka do laboratoryjnego zagadnienia poprzez zapłodnienie in vitro.
Udanemu życiu rodzinnemu sprzyja natomiast wychowanie do miłości i odpowiedzialnego rodzicielstwa, poznawanie własnej płodności, uczenie odpowiedzialności seksualnej i prokreacyjnej. Pokój i miłość w rodzinie to warunki właściwego rozwoju dzieci, to poczucie bezpieczeństwa wnoszone w życie społeczne. Właściwa hierarchia wartości przyswojona w rodzinie niesie ład i porządek w szerszych strukturach społecznych. Z tej racji troska o świętość życia rodzinnego powinna być nie tylko troską samych małżonków, ale całego społeczeństwa.

Troska o świętość rodziny
Istniejące przeszkody, pokusy, trudności i słabości ludzkie pokazują wyraźnie, że powołania do świętości nie da się zrealizować jedynie o własnych siłach. Jezus Chrystus przypominał: "Beze Mnie nic uczynić nie możecie", obiecał: "Będę z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata", i pozostawił nam siebie jako Chleb, byśmy nie ustali w drodze. Eucharystia to pokarm duchowy wzmacniający siły doczesne i zapewniający życie wieczne. Komunia Eucharystyczna łączy nas z Bogiem i ludźmi, buduje wspólnotę miłości, umacnia na drodze świętości i uświęca. Sakrament pokuty i pojednania daje szansę nowego początku, podnosi z upadku, budzi nadzieję, dodaje sił. Na trudy powołania małżeńskiego i rodzicielskiego Bóg obdarował nas wspierającą łaską. Udzielił jej w sakramencie małżeństwa. Na wszelkie zmagania życia chrześcijańskiego napełnił Duchem Świętym i On jako Dawca darów mnogich obdarzył wszelkimi, potrzebnymi darami. Więź małżeńska wzmacnia się i uświęca poprzez sakramenty, zwłaszcza pokuty i pojednania oraz Eucharystii, a przystępujących do realizacji trudnego dobra pokrzepia stwierdzenie: "Nie siłą, nie mocą naszą, lecz mocą Ducha Świętego".
Nieodzowne dla budowania świętości życia jest stałe spotykanie się z Bogiem na modlitwie błagalnej, przebłagalnej, dziękczynnej i uwielbienia. Bliskość z Tym, który jest Miłością, uzdalnia do miłości, a Jego świętość przemienia grzesznego człowieka i uświęca. Im bliżej jesteśmy Boga, tym bliżej siebie nawzajem, Jego moc umacnia nasze więzi, a mądrość uczy, jak żyć. Świętość życia wyraża się w zachowywaniu przykazań stanowiących jakby drogowskazy wskazujące którędy należy kroczyć. Wychowanie religijne w rodzinie, stała praca nad sobą, lektura właściwych książek i czasopism kształtują sumienie. To jego funkcje - przestrzegająca i napominająca - pomagają utrzymać się na właściwej drodze, nie upaść, nie zboczyć na manowce i bezdroża.
Życie w rodzinie to dar i zadanie zarazem. Odpowiedzialność za drugiego wymaga właściwego nastawienia, czujności, gotowości, bycia do dyspozycji, zaangażowania, podejmowania trudu, autentycznej służby. Łatwiej jest jednak żyć ze świadomością, że gdy własne siły osłabną lub jakiś problem przygniecie, wokół są najbliżsi, którzy pośpieszą, by podać rękę, po ludzku pomóc i wesprzeć modlitwą. Dzięki rodzinie na drodze zmagań o świętość nie jest się samemu, a miłość - dawana i otrzymywana we wspólnocie rodzinnej - wyjątkowo wyposaża i przygotowuje do królestwa miłości.
dr Urszula Dudziak, Instytut Nauk o Rodzinie KUL

---------------------
Kochać to znaczy wymagać

Rozmowa z Łukaszem Hardtem, który wraz z żoną współorganizuje Akademię Familijną - kursy dla rodziców metodą studium przypadku

Jak zrodził się pomysł kursów Akademii Familijnej?
- Program Akademii Familijnej powstał w Hiszpanii 30 lat temu. Wiadomo, co się działo w Europie w latach 60. - kryzys rodziny, odchodzenie w przeszłość rodziny wielopokoleniowej, zanik tradycji rodzinnych, przekazywania z pokolenia na pokolenie rad dotyczących wychowywania dzieci. Młodzi ludzie, którzy zakładali rodziny, nie mieli skąd czerpać informacji, jak wychować dzieci. I właśnie Rafael Pich, z wykształcenia inżynier, a jednocześnie absolwent kursu zarządzania metodą MBA, doszedł do wniosku, że skoro można nauczyć się zarządzania firmą, to dlaczego nie uczyć rodziców wychowywania dzieci poprzez rozwiązywanie rzeczywistych problemów. Sam jest ojcem szesnaściorga dzieci, a więc ma ogromne doświadczenie praktyczne w dziedzinie wychowywania. Najpierw kursy były organizowane w Hiszpanii, a potem rozpowszechniały się w innych państwach świata. Całą inicjatywę koordynuje International Federation for Family Development, z której pomocy i doświadczeń korzystamy.

Kursy zaczęto organizować także w Polsce...
- W Polsce organizujemy kursy od 3 lat. Pierwszy kurs odbył się w języku angielskim - prowadził go sam Rafael Pich, który obecnie ma prawie 80 lat. Uczył nas technik moderowania, prowadzenia małej grupy, później zaczęliśmy organizować kursy otwarte - dla wszystkich chętnych. Aktualnie w kursach uczestniczy około 100 małżeństw z całej Polski. Istnieją 3 grupy w Warszawie oraz po jednej grupie w Gdańsku, Szczecinie, Radomiu, a niedługo rozpoczną się zajęcia w Poznaniu i Krakowie.

Na czym opierają się te zajęcia?
- W Polsce prowadzimy kursy dla rodziców dzieci w wieku 0-3 lata, ale są kolejne etapy. Przygotowujemy kursy dla rodziców, którzy mają dzieci w wieku 4-8 lat - "Kurs pierwszych liter", następnie kurs "Pierwsze decyzje" dla rodziców dzieci w wieku 8-12 lat. Potem kolejne etapy aż do dziadków - jak sobie radzić z wnukami.

Na czym polegają zajęcia z rodzicami?
- Nie są to wykłady z wychowania, nie są to spotkania z ciekawymi ludźmi, którzy opowiadają o wychowaniu. Są to kursy prowadzone metodą studium przypadku. Jest to analogiczna metoda do tej, którą wykorzystuje się w kursach MBA z zarządzania. Według niej, prezesi firm oraz menedżerowie omawiają historie z życia firm i szukają rozwiązania. Tę metodę przenieśliśmy na grunt rodzin. Wspólnie z rodzicami dochodzimy do rozwiązania różnorakich problemów.

Na przykład jakich?
- Na przykład jest rodzina, dwoje dzieci, rodzi się trzecie dziecko. Między rodzicami nie ma spójności co do zasad wychowania, są również teściowie, którzy chcą mieć swój wkład w wychowanie dzieci. Taka historia opisana jest na dwu stronach papieru. Oddajemy ją do analizy uczestnikom spotkań. Wypisują oni problemy, które są w danej historyjce i starają się szukać rozwiązań.

Czy są to problemy, z którymi borykają się uczestnicy kursu?
- Są to zdarzenia wzięte z życia, przygotowane przez Akademię Familijną. Kurs składa się z 10 spotkań, czyli 10 takich historyjek. Sami rozdajemy przyszykowane wcześniej materiały. Nie są to wymyślone, abstrakcyjne sytuacje, są one przygotowane przez ludzi, którzy mają takie problemy. Rodzice - uczestnicy kursu - pracują nad tymi zagadnieniami.

Na czym polega ta praca?
- Praca odbywa się w czterech etapach. Najpierw nad każdym kazusem pracują mąż i żona indywidualnie, wypełniając kartę odpowiedzi, biorąc pod uwagę trzy czynniki: fakty, problemy, rozwiązania. W drugim etapie małżonkowie wspólnie omawiają dany problem i razem wypisują znowu: fakty, problemy, rozwiązania, ale zawsze starają się te rozwiązania odnosić do sytuacji w swojej rodzinie. Trzeci etap to spotkanie w grupie 6 małżeństw, które znów przygotowują wspólnie taki sam schemat: fakty, problemy, rozwiązanie. Następnie odbywa się spotkanie w dużej grupie 12 małżeństw, które pracują nad tym samym kazusem. Dużą grupę prowadzi moderator, który kieruje dyskusją. Rozmowa w tym gronie ma charakter burzy mózgów, tzn. moderator kieruje dyskusją, starając się wydobywać pewne dobre rozwiązania. Moderator nie narzuca swej odpowiedzi, tylko rodzice wspólnie ją wypracowują.

Czy taki sposób rzeczywiście pomaga rodzicom?
- Wraz z żoną uczestniczyliśmy po raz pierwszy w tym kursie, gdy żona była w stanie błogosławionym. Spotkaliśmy tam 12 małżeństw, które aktywnie podchodzą do wychowania swoich dzieci, z takiej dyskusji można wydobyć bardzo wiele ciekawych rozwiązań. Wspaniała jest już sama świadomość przebywania w grupie, która ma podobne problemy, która poważnie podchodzi do sprawy wychowania dzieci. Jest to ciekawe doświadczenie, jednoczące same rodziny, uczącego wspólnego szukania rozwiązań. W naszej rodzinie takim owocem kursu jest na przykład fakt, że nasza córeczka, która ma rok i cztery miesiące, od kiedy zaczęła chodzić, wynosi po sobie pieluchy do kosza. Ta prosta czynność ma jednak w swej głębi przesłanie: kochać to znaczy wymagać.

Czyli tak małe dziecko można już wiele nauczyć...
- Tak. Dziecko w okresie do 3. roku życia jest bardzo chłonne. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak ważny jest to okres w wychowaniu młodego człowieka. Jest to już odpowiedni czas, by kształcić w dziecku pewne dobre nawyki - jak sprzątanie zabawek, podstawowe zasady higieny. W myśl zasady: "czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał".

To znaczy, że wychowanie religijne również należy rozpocząć jak najwcześniej?
- Generalnie, jeśli chodzi o wychowanie, to należy wychowywać od poczęcia. Sadzę, że kształtowanie nawyków to najlepszy sposób formowania w młodym człowieku cnót, bez których trudno mówić o dojrzałej wierze. Właściwie rozumiane wychowanie to przekształcanie "małego barbarzyńcy" w osobę wolną i zdolną do podejmowania racjonalnych decyzji. Wychowywać należy w wolności, tak aby to rozum i wola panowały nad emocjami i pożądaniami - to doskonały grunt do wzrastania w wierze. ¬ródłem inspiracji jest tu oczywiście nauczanie Jana Pawła II, a przede wszystkim jego wielka katecheza o godności osoby ludzkiej.

Czy zajęcia kierowane są do rodziców, którym zależy, by wychowywać dzieci w duchu chrześcijańskim?
- Podstawowym warunkiem uczestniczenia w zajęciach jest chęć pracy nad wychowaniem swoich dzieci. Nie jest to kurs dla osób preferujących wychowanie bezstresowe, wychowanie bez wartości, lecz dla osób, które chcą aktywnie kształtować charaktery swoich pociech. Podkład aksjologiczny jest oczywiście chrześcijański - wolność, kształtowanie cnót, miłość, to są podstawy nauczania Jana Pawła II. Ojciec Święty wielokrotnie mówił, że młodzi ludzie, rodzice powinni brać wychowanie dzieci we własne ręce, a także tworzyć dobre środowisko, w którym dzieci mogłyby się rozwijać. Nie oznacza to, że jest to kurs jedynie dla ludzi wierzących. Chciałbym jeszcze raz podkreślić, że jedynym warunkiem uczestnictwa jest chęć pracy obojga małżonków według zaproponowanego przez nas schematu oraz pragnienie wdrażania wypracowanych rozwiązań w życie. Wspaniałym owocem naszej działalności są przyjaźnie, które zawiązują się pomiędzy rodzicami w czasie trwania kursu.

Gdzie odbywają się zapisy do Akademii Familijnej?
- Najwięcej informacji jest w internecie na stronie: www.akademiafamilijna.pl. Znajdują się tam: formularz zapisów, telefony kontaktowe, materiały informacyjne. Lista uczestników na rok 2005/2006 jest już zamknięta, ale prowadzimy zapisy na rok 2006/2007. Kurs trwa 10 miesięcy, w sumie w ciągu roku odbywa się 10 spotkań w dużych grupach, a pomiędzy nimi spotkania w małych grupkach w domach uczestników.

Bardzo dziękuję za rozmowę.
Małgorzata Jędrzejczyk
-------------------
Wzorem Świętej Rodziny z Nazaretu


Przypadające w tym roku w piątek po Bożym Narodzeniu (zwykle jest to pierwsza niedziela) święto Świętej Rodziny jest również świętem patronalnym Domowego Kościoła Ruchu Światło-Życie założonego przez sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Wspólnota ta zwraca szczególną uwagę na duchowość małżeńską, czyli dążenie do świętości w jedności ze współmałżonkiem. Chce pomóc małżonkom trwającym w związku sakramentalnym w budowaniu między nimi prawdziwej jedności małżeńskiej, która jednocześnie stwarza najlepsze warunki do dobrego wychowania dzieci w duchu chrześcijańskim. Wzorem i przykładem zarówno dla rodzin z ruchu, jak i wszystkich rodzin chrześcijańskich jest najpiękniejsza wspólnota - Święta Rodzina z Nazaretu, w której Pan Jezus zasiał ziarno Bożej miłości. Toteż znakiem Domowego Kościoła jest ikona Świętej Rodziny, obraz zjednoczenia Świętych Osób. Rodziny w swoim dążeniu do świętości, do tworzenia Kościoła domowego we własnym małżeństwie i rodzinie modlą się więc codziennie przed tym obrazem o potrzebne łaski, z modlitwy czerpią siłę do życia. Przykład Świętej Rodziny, która bezwarunkowo przyjęła wolę Bożą i wielbiła Boga w sposób nieporównywalnie wzniosły i czysty, doświadczyła ubóstwa, prześladowań, wygnania, pomaga rodzinom pogłębiać świadomość własnego posłannictwa w społeczeństwie i Kościele, przypomina o zadaniach, które chcą podejmować i realizować z Bożą pomocą w trudach i radościach codziennego życia rodzinnego.


Wzór niedościgły
Państwo Ewa i Wojciech Pękałowie, informatycy z Huty Stalowa Wola, są parą diecezjalną Domowego Kościoła przy parafii Matki Bożej Królowej Polski w Stalowej Woli, reprezentującą wspólnoty diecezji na szczeblu krajowym. We wspólnocie działają od 11 lat. Trafili tu, gdy przeżywali trudności w małżeństwie. Zaproponowano im wówczas modlitwę osobistą, czytanie Pisma Świętego, modlitwę rodzinną z dziećmi, regułę życia - pracę nad sobą, dialog małżeński, dzielenie się życiem duchowym, porażkami i sukcesami, wymienianie doświadczeń, udział w rekolekcjach. - Zasadnicza przemiana w naszym małżeństwie dokonała się dzięki wspólnocie - podkreśla pani Ewa. - Dziś wiem, że brak nam było osobistej więzi z Panem Bogiem - dodaje. Jak twierdzą małżonkowie, różne formy modlitwy, codzienne uczestnictwo we Mszy św. wraz z całą rodziną, poznawanie Pisma Świętego zbliżają ich do Pana Boga i samych do siebie. Raz w miesiącu przeprowadzają dialog małżeński - takie spotkanie we troje z Panem Jezusem, podczas którego omawiają, co ich nurtuje, co się dzieje wokół nich w pracy, w ruchu. - Jest to czas szczególnego działania łaski Bożej, odnawiania się naszej miłości - stwierdzają. - Zastanawiamy się nad tym, co powinniśmy zmienić w stosunku do dzieci, na co zwrócić uwagę, za kogo podjąć modlitwę. Jest okazja, by docenić współmałżonka, zobaczyć miłość Bożą działającą na co dzień, nie tylko niedociągnięcia, ale i wiele powodów do zadowolenia, wdzięczności. Wtedy odzyskujemy spokój i dziękujemy. Widzimy, że podstawą zdrowej rodziny jest szczerość, zaufanie i wierność. Zbliżamy się do Boga i uczymy się stylu życia małżeńskiego na wzór Świętej Rodziny, a że to wzór niedościgły, przed nami całe życie tej nauki - mówią zgodnie.
Wychowaniu do świętości sprzyjają dialogi z dziećmi, wysłuchiwanie ich problemów. Państwo Pękałowie prenumerują dla nich czasopisma: "Droga", "Miłujcie się", podsuwają wartościowe artykuły, jeżdżą z nimi na rekolekcje małżeńskie. Najstarszy syn Michał, maturzysta, biorąc przykład z rodziców, udziela się w młodzieżowym ruchu oazowym już 11. rok, gimnazjalistka Marysia w oazie młodzieżowej jest animatorem muzycznym, Małgosia jest w Oazie Dzieci Bożych. Ruch pomógł też państwu Pękałom otworzyć się na innych ludzi i ich troski.

Dar i inspiracja
Centralne miejsce w domu państwa Lucyny i Marka Waścińskich zajmuje obraz Świętej Rodziny. Od 10 lat są małżeństwem, a 5. rok należą do ruchu Domowego Kościoła. Pan Marek jest pracownikiem Fundacji Uniwersyteckiej w Stalowej Woli, a pani Lucyna katechetką w gimnazjum. - Tłumaczenie ikony Świętej Rodziny przeżywaliśmy przed Najświętszym Sakramentem podczas rekolekcji Domowego Kościoła w ośrodku diecezji sandomierskiej w Uhercach, gdzie wzmacnialiśmy się, uzdrawialiśmy nasze relacje w rodzinie i czerpaliśmy moc, siłę na dalsze dni życia. Święta Rodzina w tym znaku jest darem i inspiracją dla naszego życia - mówi pan Marek. - Ze wzruszeniem patrzymy na obejmujących Pana Jezusa Matkę Przenajświętszą i św. Józefa. Ich dłonie zbliżają się do siebie, co symbolizuje więź małżeńską. Głowa Maryi przytulona do głowy św. Józefa, w którym zawsze znajduje oparcie. Ręka Pana Jezusa złączona jest z dłonią Najświętszej Rodzicielki. Jeśli będziemy przez Nią do Boga odnosić swoje sprawy, zawsze pobłogosławi - uzupełnia pani Lucyna. Jednocześnie obraz ten wyraża zjednoczenie, miłość w życiu małżeństwa i rodziny chrześcijańskiej. Uwagę naszą zwraca serdeczność i troskliwość, z jaką św. Józef przygarnia małżonkę. Jego odkryte ucho świadczy o tym, że jako ojciec zwrócony jest ku potrzebom swojej rodziny, zaś Matka Boża swoją postawą pokazuje, jak mamy prowadzić godne życie małżeńskie, polegające na wypełnianiu woli Bożej - dodaje.
W rekolekcjach Ruchu państwo Waścińscy uczestniczyli trzy razy. Podczas ostatnich byli przygnębieni trudnościami małżeńskimi. Tymczasem w trakcie rekolekcji nastąpiło oczyszczenie z wszystkich trosk, przeżyli piękne uzdrowienie. - Bywają bardzo ciężkie chwile w małżeństwie. Pan Bóg dopuszcza cierpienie, aby ludzie mogli wzajemnie siebie odkryć oraz swoje powołanie małżeńskie i paść sobie w ramiona. Wracaliśmy do domu jak zakochani narzeczeni. Kiedy przyszły prawdziwe krzyże, ból, zrozumieliśmy, że konieczne jest ciągle przewartościowywanie naszego życia - mówią. Po ślubie okazało się, że nie mogą mieć dzieci, więc adoptowali dwoje. Przeżywali problemy z wychowywaniem dzieci. Pan Marek od 24 lat jest na wózku inwalidzkim, od 4 lat ma bardzo poważne kłopoty ze zdrowiem, z odleżyn zrobiła się głęboka rana. - Mało kto z punktu widzenia medycznego może nam pomóc. Im bardziej wiemy, że nie jesteśmy w stanie nic zrobić, tym bardziej ufamy Panu Bogu, dostrzegając wiele Jego łask w naszym życiu. Zawsze mówię o aniołach w osobach naszych rodziców, kapłanów, przyjaciół, pracodawców, którzy modlą o zdrowie dla męża i pomoc dla naszej rodziny, gdy jej byt jest zagrożony - wyjaśnia pani Lucyna. Zdaniem małżonków, wspólne przyjęcie krzyża oczyszcza z egoizmu, pozwala na odkrywanie prawdziwego szczęścia małżeńskiego. - Również dzieci, coraz starsze, wymagają od nas większej pracy nad sobą, wymuszają naszą religijność i duchowość, bo zauważają, gdy jesteśmy letni - mówią. Pan Bóg, napominając nas przez dzieci, pokazuje, w którym miejscu naszej drogi duchowej jesteśmy i wskazuje nam dalszą - podkreśla. - Najważniejszy w naszym małżeństwie jest dialog z Bogiem, z żoną, dziećmi. Nauczyłem się przez 10 lat małżeństwa, że trzeba się uczyć dalej, żeby umieć przekazać dzieciom wiarę, nauczyć ich dokonywania dobrych wyborów - stwierdza pan Marek. Jeśli zaufają Bogu, to o resztę będziemy spokojni. Dużo wymagać od dzieci - to nasza dewiza, że one też żyją po to, by służyć. - Każdemu - podpowiada 6-letni Jacuś.
Pan Marek ma dar słowa. Ludzie garną się do niego, gdy świadczy o pomocy Boga i Świętej Rodziny. - Bardzo dużo małżeństw zgłosiło się do nas, gdy adoptowaliśmy dzieci. Jedni pytali o adopcję, inni o to, dlaczego cierpienia nas umocniły, gdy im, żyjącym bez większych kłopotów, rozpada się małżeństwo. "Trzeba trwać przy Bogu" - odpowiadaliśmy, rozmawiać o Nim, wspólnie się modlić. Poddalibyśmy się nieraz ze zwykłej ludzkiej słabości, ale dzieci uczą nas panowania nad sobą, prawdomówności, sprawiedliwości, konsekwencji wypowiedzianych słów - mówi pani Lucyna. - I miłości - podpowiada Jacuś. Dzieci animują rodzinną modlitwę, przyczyniając się do ożywiania wiary w naszej rodzinie wyrażanej przez zewnętrzne symbole, gesty, śpiewy, zachowania.

Uczy służyć sobie nawzajem i innym
- Święta Rodzina wspomaga nas w przezwyciężaniu niepokojów i udręczeń życiowych, w wierności codziennym obowiązkom, w otwarciu się na potrzeby innych, w radosnym wypełnianiu planu Bożego - mówią państwo Jan i Barbara Błaszczukowie. Pani Barbara pracuje w oświacie, pan Jan jest zatrudniony w Hucie Stalowa Wola. - Nieraz nam się wydaje, że za dużo czasu poświęcamy codziennym obowiązkom, a za mało Bogu. Dzięki spotkaniom w ramach ruchu i corocznym rekolekcjom staramy się wzrastać duchowo, rozwijać duchowość małżeńską, umacniać w wierze i miłości, uświęcać rodzinę. Im bliżej jesteśmy Boga, tym bliżej siebie - stwierdzają małżonkowie. - Krzyże nas nie omijają, umarło nam trzecie dziecko, ja jestem po chorobie nowotworowej - mówi pani Barbara. - Ale nie ma w nas buntu, cierpienie staraliśmy się nieść wspólnie z Jezusem i namacalnie doświadczaliśmy obecności Boga, tego, że jest z nami - dodaje pan Jan. - Wtedy nasza miłość była bardziej intensywna w naszym życiu i w całej rodzinie - stwierdza ze wzruszeniem. - Mąż mój ma wszystkie cechy św. Józefa: cierpliwość, troskliwość, wytrwałość, wierność, poświęcenie dla drugiej osoby. To sprawdziło się podczas mojej choroby, gdy wymagałam szczególnej opieki - podkreśla pani Barbara. Mieliśmy też wsparcie kapłana i ludzi z kręgu naszej wspólnoty, którzy ofiarowali za nas modlitwy Panu Jezusowi. Czuliśmy się otoczeni wielką opieką z ich strony.
- Urzeka mnie postawa Matki Bożej, pokornej Służebnicy Pańskiej, i Chrystusa, który przyszedł na świat nie po to, żeby Mu służyć, ale żeby nam służyć. Posłuszny, oddany, pełen miłości, miłosierdzia, przyszedł nas zbawić - mówi pan Jan. Naśladując św. Józefa, staramy się przykładać do obowiązków dnia codziennego. Życie Świętej Rodziny wypełnione było modlitwą, wykorzystujemy więc każdą wolną chwilę na modlitwę przed pracą, w czasie przerwy w pracy, podczas jazdy autobusem. Jeśli mamy jakieś trudności w małżeństwie, w rodzinie, podejmujemy pracę nad sobą, omadlamy sprawę, bo Bóg pomaga, jeśli powierzy Mu się problem.
- Nasze dzieci były w Oazie Dzieci Bożych, potem w oazie młodzieżowej. Są już dorosłe, na studiach, w miarę uformowane, doceniają, co dla nich robimy, nie mieliśmy z nimi większych problemów wychowawczych - zaznaczają małżonkowie. Wychowaliśmy dzieci, by teraz same mogły dokonywać wyborów, mając nadzieję, że to zaprocentuje, że pójdą tą drogą, który my wybraliśmy, że będą nadal we wspólnocie.
Pragnieniem pani Barbary i pana Jana jest poszerzanie kręgów Domowego Kościoła, pomoc w uświęcaniu innych, ewangelizują więc w parafiach, dając świadectwo na przykład podczas rekolekcji. - Potem mamy wiele podziękowań od młodzieży wkrótce wchodzącej w życie małżeńskie za dobre wskazówki, widzimy sens tej działalności, że są owoce tego świadectwa - mówią z zadowoleniem.
Alicja Trześniowska
----------------
List biskupów polskich na święto Świętej Rodziny - 30 XII 2005 r.
Rodzina nadzieją świata

Rachunek sumienia
Liturgiczne święto Świętej Rodziny przypada tym razem niemalże na przełomie starego i nowego roku. Gdy w naturalny sposób próbujemy zdać sprawę Bogu z myśli, słów, uczynków i zaniedbań, a równocześnie pragniemy z nadzieją spoglądać w przyszłość, Bóg stawia nam przed oczyma rodzinę. Narzucają się pytania o miejsce rodziny w naszym życiu osobistym oraz o sposób traktowania rodziny przez polityków, pracodawców i środki społecznego przekazu. Stając w prawdzie przed Bogiem, wszyscy musimy przyznać, że w mijającym roku nie jeden raz zgrzeszyliśmy wobec rodziny myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. W naszych myślach za mało było rzeczywistej troski o rodzinę - własną i w wymiarze całego społeczeństwa. Za mało też mieliśmy wyobraźni, do czego prowadzi lekceważenie rodziny. W naszych słowach za mało było poczucia jej świętości, wielkości i piękna, a niepokojąco wiele arogancji wobec rodziny i jej praw. W życiu zawodowym i osobistym zbyt często zachowywaliśmy się tak i takie podejmowaliśmy decyzje, jakbyśmy zwątpili, że miłość winna być najważniejszym motywem naszego działania, a niszcząc rodzinę - to rzeczywiste i konieczne środowisko ludzkiego życia
- niszczy się człowieka. W życiu społecznym, gospodarczym i kulturalnym przyzwalaliśmy na lekceważenie rodziny i jej praw, jakby małżeństwo i rodzina nie było jednym z najcenniejszych dóbr ludzkości i podstawową komórką zdrowego społeczeństwa. Gdy ten rok dobiega kresu, trzeba, aby każdy z nas zrobił uczciwy rachunek sumienia ze swojego podejścia do rodziny. Trzeba, by każdy z nas wzbudził żal za grzechy w tym względzie i podjął mocne postanowienie poprawy oraz zadośćuczynił za wyrządzone krzywdy i popełnione błędy - zarówno w wymiarze osobistym, jak i społecznym.

Jesteście nadzieją świata
Dzień dzisiejszy to także czas życzeń i modlitw o jutro. Prosimy Boga o to, abyśmy mogli w przyszłość spoglądać z nadzieją. Wielu jednak pyta z niepokojem: czy można dzisiaj mieć nadzieję? Chcemy jasno i z radością powiedzieć: Można! Można i trzeba! Bóg przez dzisiejsze święto stawia nam w tym dniu przed oczy rodzinę. Rodzina jest nadzieją! Rodzina jest nadzieją dla każdego z nas osobiście, a zarazem nadzieją dla naszej Ojczyzny, dla Europy i całego świata! W dzisiejsze święto staje przed nami Święta Rodzina.
Zwracamy się najpierw do Was, Siostry i Bracia, którzy wysoko sobie cenicie wartość życia rodzinnego i staracie się nim żyć jak najpiękniej, w dobrej i złej doli. W imieniu Kościoła pragniemy Wam za to serdecznie podziękować! Dziękujemy Wam, którzy zabiegacie, aby z każdym dniem coraz bardziej stanowić jedno, a gdy trzeba, umiecie prosić o przebaczenie i wybaczać sobie nawzajem. Dziękujemy Wam, którzy rozumiecie, że jedność ciała w małżeństwie zakłada przede wszystkim jedność serca. Dziękujemy Wam, którzy pamiętacie o jednym z najczęściej cytowanych przez sługę Bożego Jana Pawła II sformułowań Soboru Watykańskiego II, że "człowiek nie może się w pełni odnaleźć inaczej, jak tylko przez bezinteresowny dar z samego siebie" (1).
Dziękujemy Wam, którzy walczycie o czas na wspólną rozmowę i zwyczajne bycie razem. Dziękujemy Wam, którzy z radością podejmujecie Boży dar życia, trud zrodzenia i wychowania dzieci, którzy rozumiecie, że dajecie im najwięcej, gdy na początku ich życia jak najdłużej jesteście z nimi i osobiście troszczycie się o ich wychowanie. Wy jesteście jak ci sprawiedliwi, którzy ocalają miasto przed zagładą (2). Nabierzcie odwagi! Nie lękajcie się! Podnieście z dumą Wasze głowy! Wy jesteście światłem świata! Wy jesteście solą ziemi! Wy dajecie nadzieję światu!
Z nadzieją można bowiem myśle ć o jutrze naszej Ojczyzny, Europy i świata, jeżeli będą je budowali ludzie, którzy wierzą w miłość i chcą nią żyć na co dzień, rozumiejąc ją nie tylko jako emocje i źródło wrażeń, lecz jako szczęśliwą możliwość wzięcia odpowiedzialności za osobę umiłowaną, aby cieszyć się nierozerwalnym i wyłącznym z nią związkiem na zawsze. Ludzie, którzy z poczuciem świętości i z zachwytem w sercach patrzą na misterium ciała ludzkiego i dar współżycia małżeńskiego, którzy nowe dziecko witają w rodzinie modlitwą uwielbienia, a na każde życie - od poczęcia do naturalnej śmierci
- patrzą jak na świętość. Ludzie, dla których zawsze i wszędzie bezwzględną wartością jest godność osoby ludzkiej.

Bądźcie nadzieją świata
Zwracamy się także do Was, Siostry i Bracia, którzy dla zapewnienia utrzymania rodziny, dla zdobycia mieszkania bądź funduszy na kształcenie dzieci, podejmujecie pracę ponad Wasze siły. Rozumiemy wasze niesprawiedliwe położenie i chcemy walczyć o zmiany na waszą korzyść. Równocześnie jednak poważnie obawiamy się, abyście pracując i poświęcając się dla Waszej rodziny, nie poczuli się w niej któregoś dnia wyobcowani, ponieważ ciągle nieobecni. W miarę Waszych możliwości starajcie się zatem stale być obecni w codziennym życiu domowym.
Myślimy też o Was, Siostry i Bracia, którzy kładąc nacisk na karierę zawodową i samorealizację, albo chcąc szybko osiągnąć dobrobyt materialny, nie przywiązujecie należytej wagi do życia małżeńskiego i rodzinnego, zaś życie rodzinne odsuwacie na dalszy plan w systemie waszych wartości. Pamiętajcie, chociaż byście zdobyli szczyty kariery zawodowej, jeżeli zaniedbacie głębokie i dojrzałe życie rodzinne, zaniedbacie to, co najważniejsze. "O zmierzchu życia będziemy sądzeni z Miłości!" (3). Powołanie do życia w rodzinie - powołanie, aby być żoną i mężem, matką i ojcem - wyznacza nieprzekraczalne granice wszelkiemu zaangażowaniu zawodowemu i społecznemu.

Bóg źródłem nadziei, "która jest w Was"
Siostry i Bracia! Rodziny! Wy, którzy jesteście i którzy macie być nadzieją świata! Niemożliwe jest, abyście zrealizowali to powołanie o własnych siłach. Musicie przylgnąć do Chrystusa. Nie zapominajcie, że sługa Boży Jan Paweł II - Papież, który doskonale znał i kochał rodzinę oraz zostawił w spuściźnie Kościołowi pogłębioną duchowość małżeńską - wskazując w swoim Liście do Rodzin na Chrystusa obecnego w Eucharystii, podkreśla mocno, że dla małżeństwa i rodziny "nie ma innej mocy i mądrości" (4)! Przypominając te słowa, zapraszamy każdą rodzinę do regularnego uczestnictwa w niedzielnej Mszy Świętej. Niech to będzie pełne uczestnictwo. Dla dojrzałych chrześcijan nie do pomyślenia jest obecność na Mszy św. bez przystąpienia do Komunii Świętej. Nie przechodźcie obojętnie obok tego Skarbu Kościoła i wciąż żywego ¬ródła Życia i Miłości! Małżeństwo bez Eucharystii nie jest w stanie żyć pełnią swego powołania! Przypomnijcie sobie, Umiłowani, jak w dniu Waszego ślubu przyprowadził Was Kościół przed sam ołtarz, na którym odprawiała się Msza Święta. Chciał Wam powiedzieć w ten sposób: Patrzcie na Chrystusa i uczcie się kochać jak On, który umiłowawszy, wydał samego siebie (5). Spotkanie z Chrystusem w Eucharystii umacnia w nas za każdym razem tę moc miłowania.
W całym świecie - również w naszej Ojczyźnie - wzrasta liczba ludzi nawiedzających świątynie, aby trwać na adoracji Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Serdecznie do tego wszystkich zachęcamy. Pośród Waszych pracowitych dni szukajcie chwil, aby być z Jezusem, w ciszy pełnej wdzięczności i zadziwienia. Pozwólcie Mu coraz głębiej wchodzić w Wasze życie. Niech rośnie Wasza miłość ku Niemu przez doświadczenie Jego miłości. Duszpasterze rodzin zgodnie świadczą, że regularna adoracja Najświętszego Sakramentu odmienia najtrudniejsze sytuacje życia małżeńskiego! A z Eucharystią ściśle związany jest sakrament pojednania, przeżywany jako regularna praca nad sobą.
W jaki sposób możemy zachęcić Was do wspólnej modlitwy w małżeństwie i rodzinie? Czytamy w "Familiaris consortio", że komunia, a więc najściślejsze i najgłębsze zjednoczenie małżonków w modlitwie jest jednocześnie owocem i wymogiem komunii otrzymanej w sakramencie małżeństwa (6). Bez modlitwy nie staniecie się nadzieją dla świata. Chrystus mówi jasno, że bez Niego nic nie możemy uczynić! (7).

"Przywracajmy nadzieję ubogim"
Siostry i Bracia! Mówimy do Was, ale czujemy też obowiązek, aby mówić w Waszym imieniu. Zwracamy się do rządzących i do tych, którzy stanowią prawo, do pracodawców, a także do dziennikarzy i właścicieli środków społecznego przekazu. Zapraszamy wszystkich do współpracy. Każdy na swój sposób może pomóc rodzinie, aby była tym, czym może i czym być powinna - nadzieją dla świata.
Dotychczasowa polityka państwa nie wspierała i nie broniła praw rodziny jak należy. Umożliwiła rabunkową postawę wielu pracodawców wobec rodziny. Z niepokojem i z wewnętrznym cierpieniem patrzymy, jak ogromnego spustoszenia w życiu małżeńskim dokonuje praca w niedziele. Ćwierć wieku temu ludzie w Gdańsku domagali się poszanowania dni wolnych od pracy. Nieuporządkowana chęć zysku natychmiast i za wszelką cenę nie może dzisiaj ograbiać ludzi z tego, co wtedy uznawaliśmy za jedno z podstawowych praw i wartości. Pracownik nie jest i nie może być uważany jedynie za siłę roboczą. To są matki i ojcowie, żony i mężowie, którym trzeba zagwarantować najbardziej elementarne prawo do życia rodzinnego i małżeńskiego.
Katolicka nauka społeczna przypomina od zawsze, że rodząc i wychowując dzieci oraz kształtując atmosferę miłości, rodzina służy społeczeństwu i wypracowuje przyszłość świata. Tego istotnego wkładu rodziny w przyszłość Narodu nie wolno lekceważyć szczególnie u nas, w Polsce. Chociaż wszystkie narody swój byt i rozwój zawdzięczają rodzinie, nasz Naród ma wobec rodziny szczególny dług wdzięczności. Przez pokolenia rodzina polska musiała zastępować państwo i brać na siebie odpowiedzialność za kształt, trwanie i przyszłość naszego Narodu wtedy, gdy państwa polskiego nie było na mapie świata i wtedy, gdy państwu na Narodzie nie zależało.
Naród Polski ma wobec polskiej rodziny wielki dług wdzięczności. To w rodzinie przetrwał język polski, kultura narodowa i prawda o dziejach ojczystych. To w zdrowej rodzinie najmocniej i najtrwalej żyje pamięć bohaterów narodowych, którzy śpiewali "Ojczyznę wolną racz nam wrócić, Panie" i za tę wolność płacili więzieniem, własną krwią, a często życiem.
Polska nie może zapomnieć o rodzinie. Dlatego z nadzieją patrzymy na zapowiedź wydłużenia okresu płatnych urlopów macierzyńskich. Niepokoi żądanie stawiane przez pracodawców młodym mężatkom, aby w najbliższym czasie nie rodziły dzieci. Niepokoi żądanie tzw. dyspozycyjności w pracy, które uniemożliwia życie osobiste pracownika. Niepokoi wreszcie pokrętne żądanie tzw. samozatrudnienia, oraz przedłużanie bez końca umowy na czas określony. A iluż to rzemieślników, ile drobnych firm rodzinnych zostało zniszczonych, bo wielu bogatych bezkarnie nie płaci za wykonaną pracę, uznając ten proceder jako najtańszy środek kredytowania? To wszystko powoduje niepewność i stres, niszczy spokój rodzinny, odbiera nadzieję, a w rezultacie następuje gwałtowny wzrost depresji, konsekwencja niezliczonych ludzkich dramatów.
W tym roku program duszpasterski Kościoła w Polsce koncentruje się wokół wezwania "Przywracajmy nadzieję ubogim". Tymi ubogimi są także polskie rodziny! Nie odbierajmy rodzinie nadziei!

Przez pamięć sługi Bożego Jana Pawła II
Siostry i Bracia! Rok, który dobiega kresu pozostanie na zawsze w naszej pamięci i w historii świata, jako rok powrotu Jana Pawła II do Domu Ojca. Pamiętamy, jak swoim cierpieniem rozpalił w nas poczucie powszechnego braterstwa i odnowił w nas nadzieję. W kontekście naszych rozważań szczególnie wymowne stają się więc Jego słowa z 29 maja 1994 r., gdy wróciwszy ze szpitala, tłumaczył dlaczego musiał cierpieć. Mówił wtedy: "Dlatego, że rodzina jest zagrożona, rodzina jest atakowana. Także Papież musi być atakowany, musi cierpieć (...) by przygotować przyszłość, trzecie tysiąclecie rodzin, każdej rodziny i wszystkich rodzin. (...) Zrozumiałem, że potrzeba było, bym dysponował tym argumentem wobec możnych tego świata. (...) Jakich mogę użyć argumentów? Pozostaje mi argument cierpienia. Chciałbym im powiedzieć: zrozumcie to. Zrozumcie, dlaczego Papież znowu był w szpitalu, dlaczego znów cierpiał. Zrozumcie to, przemyślcie to, jeszcze raz!".
Ośmielamy się zwrócić do Was wszystkich, Siostry i Bracia z serdeczną prośbą, abyśmy nie zlekceważyli cierpienia sługi Bożego, a naszego Rodaka. Przez Jego pamięć i miłość do Niego, zróbmy wszyscy, co od nas zależy, aby rodzina była nadzieją świata.
Niech Maryja, której w Ślubach jasnogórskich przyrzekaliśmy "czuwać na progu ogniska domowego, aby przy nim życie Polaków było bezpieczne" da nam mądre i wielkoduszne serca. Niech wybłaga, "aby w Ojczyźnie naszej wszystkie dzieci narodu żyły w miłości i sprawiedliwości, w zgodzie i pokoju..." (8).
Od tronu Jasnogórskiej Matki Kościoła z serca błogosławimy.
Kardynałowie,
Arcybiskupi i Biskupi Polscy
Jasna Góra, 14 listopada 2005 r.

(1) Gaudium et spes, 24.
(2) Zob. Rdz 18, 20n.
(3) Św. Jan od Krzyża, Słowa światła i miłości, 59, w: Dzieła, Kraków 1995, s. 106.
(4) Jan Paweł II, List do Rodzin, 18.
(5) Zob. Ef 5, 25.
(6) Zob. Jan Paweł II, Familiaris consortio, 59.
(7) Zob. J 15, 4-11.
(8) Stefan kard. Wyszyński, Jasnogórskie śluby Narodu, Częstochowa, 26 VIII 1956.


Komentarze

#1 | Leo dnia listopad 21 2007
Chcialbym aby takie artykuly byly bardzie dostepne .Mozna sie duzo nauczyc i podumac w jakim kierunku rozwija sie Polska
#2 | A czy Kaczyńscy to też przeczytali? dnia kwiecień 14 2007
Mam wrażenie, że o tym nie wiedzą.
#3 | Augustyn dnia styczeń 02 2007
Bardzo wartościowa strona dla wszystkich

Aby dodac komentarz kliknij na plusik po prawej stronie


Powiadomienia

Podaj swój adres e-mailowy:

I bądź z nami na bieżąco

Wygenerowano w sekund: 0.03
4,973,842 Unikalnych wizyt
Tagi: Platforma / Donald Tusk / Rzad / Sejm / Afera w rzadzie
Polityka / Informacje / Gazeta Wyborcza / TVN / Media / Gospodarka / Plotki
Radio Maryja / TV Trwam / Telewizja Trwam / Nasz Dziennik