Pasja Mela Gibsona
Pomysłowi, realizacji i odbiorowi filmu Mela Gibsona "Pasja" towarzyszyła ożywiona, ale często mało rzetelna dyskusja. Wydawać by się mogło, że obraz opowiadający o kilkunastu ostatnich godzinach z ziemskiego życia Jezusa Chrystusa wraz z zakończeniem pokazów w kinach nieodwołalnie przejdzie do historii, tak jednak nie jest. Kolejne zdarzenia, zarówno związane wprost, jak i pośrednio z samym filmem, sprawiają, że z całą mocą powraca on do naszej świadomości. Już w niedzielę Ojciec Święty Jan Paweł II dokona beatyfikacji Anny Katarzyny Emmerich, której "Pasja", obok relacji Ewangelistów, stała się dla reżysera źródłem inspiracji, a sam film podbija serca widowni w coraz to bardziej egzotycznych krajach. Z kolei popularność płyt i kaset z "Pasją" dowodzi, że wielu ludzi pragnie raz jeszcze przeżyć tak wyraziście ukazaną mękę Jezusa Chrystusa i kontemplować ją w domowym zaciszu.
Zanim film trafił na ekrany
Film miał swoją premierę w USA w Środę Popielcową, 25 lutego, w Polsce zaś wyjątkowo szybko, bo już 5 marca. Produkcji filmu i jego przedpremierowym pokazom towarzyszyła nagonka mająca wywołać u widzów niechęć i spowodować odrzucenie obrazu. Wspomnieć warto, że trudności od początku towarzyszyły produkcji "Pasji". Mel Gibson musiał sam ją sfinansować, bo nie znalazł producenta gotowego wyłożyć 25 mln USD. Dla porównania: w kasowych filmach stawki powyżej 10 mln USD dla wykonawców głównych ról to norma. Ataki szły w różnych kierunkach, tak aby każdy mógł znaleźć coś, co by go skutecznie zraziło do obrazu. Niewybrednie sugerowano, że Mel Gibson jest niespełna rozumu, że film jest antysemicki lub prowadzi do antysemityzmu, że epatuje przemocą i ludzie młodzi czy o zbyt słabej konstrukcji psychicznej nie powinni go oglądać. Natomiast katolikom przypominano, że Hutton Gibson, ojciec reżysera (w domyśle również on sam), należy do nieuznającej ustaleń Soboru Watykańskiego II Holly Family i występuje z ostrą krytyką Jana Pawła II.
Czołowi działacze Anty-Defamation League, American Jewish Committee oraz Simon Wiesenthal Fundation podkreślali w swoich wypowiedziach, że film grozi falą nowego antysemityzmu. Z drugiej strony w łonie środowisk żydowskich nierzadko pojawiały się głosy, że oskarżenia są chybione, jak choćby rabina Harveya J. Fieldsa. W Polsce podkreślano m.in., że film oparty jest na "wątpliwych" wizjach dwóch mistyczek: Marii z Argeda i Anny Katarzyny Emmerich, jest sprzeczny z katolicyzmem, bo forsuje przemoc, a mało jest w nim chrześcijańskiej miłości, że mówi o śmierci Jezusa, a nie o Jego zmartwychwstaniu. Już po premierze pojawiły się w opiniotwórczej prasie głosy, że film jest tanim, artystycznym kiczem.
Wielka nagonka
W nagonce na film Gibsona, zarówno przed premierą filmu, jak i po niej, eksponowano zwłaszcza głosy niektórych duchownych oceniających go krytycznie. Za taki należy uznać m.in. zamieszczony w "Przeglądzie" (14.03) wywiad z ks. prof. Johnem T. Pawlikowskim, przewodniczącym Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów, w którym przeprasza on za "ten renesans oczerniania Żydów, w jakim musiał uczestniczyć". Szczególną rolę papierka lakmusowego odegrała debata na temat filmu zorganizowana przez "Tygodnik Powszechny" i transmitowana w publicznej telewizji. Uczestnicy dyskusji w składzie: Agnieszka Holland, ks. Adam Boniecki, Stanisław Krajewski, Władysław Stróżewski, zarzucili filmowi m.in. kiczowatość, "złą energię", ukazanie zamiast Chrystusa "skrwawionego pulpeta", obciążanie Żydów winą za śmierć Jezusa. Warto przyjrzeć się choćby tytułom prasowym, które streszczały stosunek do "Pasji" znacznej części mediów i wskazywały, jak widzowie mieli odbierać ten film:
"Wprost" (4.01) - "Piekło Gibsona", "Przegląd" (29.02) - "Czy film 'Pasja' wywoła antyżydowskie rozruchy?", "Newsweek" (3.03) - "Pasja Gibsona oburza i porusza", "Rzeczpospolita" (4.03) - "Szokująca wizja męki Chrystusa" (Ewa Czaczkowska w artykule "Cena prawdy i miłości" pisze: "Nie wiem, czy Jezus mógłby wytrzymać taką drogę krzyżową, jaką zgotował mu Mel Gibson".), "Gazeta Wyborcza" (5.03) - "Mecz na Golgocie" (Tadeusz Sobolewski stwierdził, że "(...) 'Pasja' jest dziwnym połączeniem nowoczesności i fundamentalizmu, ortodoksji, magii i kiczu".), "Super Express" (4.03) - "Namawiają dzieci, by patrzyły na cierpienie" (dodając przypis: "to skandal"), "Polityka" (6.03) - "Męka z pasją", "Wprost" (7.03) - "Jezus horror", "Newsweek" (7.03) - "Dobra nowina?", "Polityka" (13.03) - "To tylko film" (Zdzisław Pietrasik z przekąsem stwierdził, że "nic nie wiadomo o bezpośrednich kontaktach reżysera z niebem, pomijając niegroźny piorun, który uderzył w wiszącego na krzyżu aktora Jamesa Caviezela".), "Fakt" (16.03) - "Pasja Gibsona: męka oglądania", "Wprost" (21.03) - "Kapitał uczuć" (Tomasz Raczek pogardliwie pisze o "piątej Ewangelii według nieświętego Mela Gibsona", a w innym miejscu dodaje, że "Zamiast prawdy pokazano wyszukaną masakrę, której nie powstydziliby się współcześni terroryści".), "Fakt" (18.03) - "Ukrzyżowali robota" ("szokująca" prawda, że w "Pasji" zagrał robot, któremu wbijano w ręce gwoździe, a James Caviezel w scenie ukrzyżowania był na planie 5 minut), "Przegląd" (28.03) - "'Pasja' czyli Kicz" (pióra Krzysztofa T. Toeplitza), "Życie Warszawy" (27-28.03) - "Pasja mordercy" (o przyznaniu się młodego człowieka do zbrodni pod wpływem filmu). Zdecydowanie inny, bo pozytywny wydźwięk miała większość recenzji i opinii o filmie publikowana w prasie prawicowej.
Kościół broni "Pasji"
Jednym z pierwszych hierarchów kościelnych, który wypowiedział się pozytywnie na temat "Pasji" Mela Gibsona na długo przed jej kinową premierą, był prefekt Kongregacji ds. Duchowieństwa kardynał Dario Castrillión Hoyos, stwierdzając, że jest "to triumf sztuki i wiary", który "zbliży ludzi do Boga". Na początku grudnia podsekretarz Kongregacji Nauki Wiary o. Joseph Augustine Di Noia wyraził uznanie dla dzieła Gibsona, mówiąc, że film jest "znakomitym wyrazem wrażliwości artystycznej i religijnej". Przed Świętami Bożego Narodzenia na specjalnym pokazie "Pasję" obejrzał Ojciec Święty. W marcu głos zabrał dyrektor Biura Prasowego Stolicy Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls. Uznał dzieło Gibsona za "filmową transkrypcję Ewangelii" i odrzucił zarzuty, że ma ono wymowę antysemicką.
W Polsce jako jeden z pierwszych bronił "Pasji" ks. prof. Waldemar Chrostowski, biblista i autor opracowań do polskiej wersji filmu. Jeszcze przed premierą wskazywał, że "ten film powstał z wiary i dla wiary", a "większość zarzutów jest obłudna". Już po premierze, gdy rozpoczęła się zajadła nagonka lewicowej prasy na film, pojawiły się kolejne głosy. Prymas Polski ks. kard. Józef Glemp powiedział, że "jest to film zmuszający do przemyśleń i refleksji, w sposób bardzo realistyczny ukazujący mękę Chrystusa i przez to trudny, ale też dobrze obrazujący odwieczny dramat człowieka w starciu z szatanem jako kosmiczne zmaganie dobra ze złem". Ksiądz biskup Sławoj Leszek Głódź stwierdził, że dzieło Gibsona "trafi nie tylko do serc wierzących, ale pomoże zrozumieć przesłanie Ewangelii ludziom nieposiadającym łaski wiary, pozwoli nam zrozumieć, co to znaczy wiara, nadzieja, miłość". Z kolei ks. bp ełcki Jerzy Mazur powiedział, że "Film zachowuje tradycję Kościoła powszechnego ze szczególnym uwzględnieniem pobożności pasyjnej. Jego przesłanie jest jasne: zbawienie przyszło przez krzyż - przez miłość do nieprzyjaciół, i stąd przykład, by zło dobrem zwyciężać". Ksiądz arcybiskup Henryk Muszyński podkreślał natomiast, że "'Pasja' wiernie przekazuje zbawcze przesłanie na temat męki, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa".
Sukces kinowy i nie tylko
Przedpremierowa nagonka spowodowała, że w USA wielu obojętnych wobec katolicyzmu widzów zostało zachęconych do obejrzenia filmu. Zamiast planowanych 2,5 tys. kopii przygotowano ich ostatecznie 4 tys. W Polsce już w ciągu pierwszego miesiąca film obejrzało ponad 2,6 mln widzów, a dodać trzeba, że liczba kopii nie była zbyt wielka, bo przygotowano ich zaledwie 80. We Francji, dla porównania, film był wyświetlany w 500 kinach naraz!
Sukces "Pasji" wciąż trwa. Publiczność coraz to nowych krajów wyraża swoje ogromne zainteresowanie filmem Gibsona. W Malezji, gdzie niespełna co dziesiąty mieszkaniec jest chrześcijaninem, a 60 proc. to muzułmanie, film obejrzało około 200 tys. ludzi. Przy czym decyzją władz film mogli oglądać tylko chrześcijanie. "Pasja" wyświetlana była już w Indonezji, Egipcie, Syrii, Libanie, Jordanii i Zjednoczonych Emiratach Arabskich, bijąc wszelkie rekordy oglądalności. Pierwszego dnia, kiedy "Pasja" Gibsona pojawiła się na rynku USA, sprzedano 2,4 mln płyt i kaset wideo, a w ciągu następnych trzech tygodni ich liczba zwiększyła się do 9 mln egzemplarzy.
W Polsce pierwszy nakład kasety w ilości 100 tys. egzemplarzy rozszedł się błyskawicznie. Jej dystrybutor - Dom Wydawniczy "Rafael" - złożył już kolejne zamówienie. Płyty DVD z nagraną w języku polskim "Pasją" znajdą się natomiast w sprzedaży 18 października. Jak informuje Monolith Films, kinowy dystrybutor dzieła Gibsona w Polsce, do tej pory film obejrzało prawie 3,5 mln widzów, lecz nie jest to liczba ostateczna.
Mel Gibson za swój film został uhonorowany wieloma nagrodami. W Hollywood otrzymał m.in. prestiżowe wyróżnienie tegorocznego producenta roku oraz ustanowioną przez amerykańską archidiecezję Denver nagrodę "Imago Dei" (Obraz Boga). W Polsce uhonorowany został m.in. Nagrodą im. Włodzimierza Pietrzaka w dziedzinie artystycznej "za przejmującą wizję drogi odkupienia człowieka przez Jezusa Chrystusa wyrażoną w filmie 'Pasja'" oraz nagrodą "Multimedia w służbie Ewangelii" im. Juliana Kulentego.
Franciszkanie z Nowego Jorku skierowali do reżysera list otwarty, wyrażając wdzięczność za "Pasję", a jednocześnie prosząc, by zechciał nakręcić film o założycielu ich zakonu. Pod petycją sygnowaną przez o. Glena Sudano już w pierwszych dniach podpisało się ponad 10 tys. ludzi. "Po obejrzeniu Pańskiego dzieła - napisali zakonnicy - stwierdziliśmy, iż nie jest to kolejny film o naszym Zbawicielu, lecz nadzwyczajne dzieło sztuki religijnej. Pańskie wysiłki zaofiarowały nam nowe, duchowe światło i doprowadziły nas do bliższego spotkania z Chrystusem".
Paradoksy
W niektórych krajach film natrafiał na problemy z dystrybucją. Tak było np. w Izraelu, gdzie wprost nawoływano do jego bojkotu, i we Francji. Ostatecznie, mimo niewybrednych komentarzy, we Francji zdecydował się na to tunezyjski producent filmowy Tarak Ben Ammar, stwierdzając, że wokół filmu "zmontowano intrygę według scenariusza, który nie jest scenariuszem tego filmu". Samo zaś rozpowszechnianie "Pasji" uznał za swój obowiązek. W Chinach film był dystrybuowany dzięki anglojęzycznym pirackim kopiom, budząc duże zainteresowanie chrześcijaństwem. Młody niewierzący Chińczyk stwierdził, że wybrał się na "Pasję", by poćwiczyć swój angielski, a był "głęboko poruszony tym, co zobaczył", a starszy jego rodak, katolik, przekonał się, że i z Hoolywood może przyjść coś dobrego.
Niecodzienna historia zdarzyła się w amerykańskim stanie Teksas, gdzie niejaki Dan Leach, 21-latek, po obejrzeniu filmu okazał skruchę i przyznał się do zamordowania swojej 17-letniej dziewczyny.
Cicha wojna trwa
"Pasja" swoją siłą naruszyła utrwalony współczesny kanon poprawności w spojrzeniu na ofiarę Chrystusa i samo chrześcijaństwo, pozwalający bez ograniczeń szkalować wiarę i Kościół katolicki. Kilka miesięcy przed premierą filmu Gibsona w Polsce na naszych ekranach pokazywano niezwykle napastliwy, a zarazem jednowymiarowy w swojej wymowie obraz Petera Mullana "Siostry Magdalenki". Jako przeciwwagę dla "Pasji" w maju tego roku zdecydowano się odkurzyć "Żywot Briana" Monty'ego Pythona (1979) będący parodią ofiary Chrystusa. Niedawno na ekrany kin wszedł film jednego z najbardziej znanych reżyserów współczesnych Pedro Almodovara o niedwuznacznym tytule "Złe wychowanie", traktujący o katolickim wychowaniu. BBC przygotowuje zaś serię filmów parodiujących najsłynniejsze produkcje filmowe. Jednym z pierwszych filmów przeznaczonych do wyśmiania w najbliższym czasie jest... "Pasja". W ubiegłym roku ten sam brytyjski nadawca publiczny zamierzał wyświetlić paszkwil ośmieszający Ojca Świętego pt. "Popetown", którego emisję na skutek protestów zdecydowano się odwołać. Nie są to jednak zdarzenia odosobnione. Trwają zdjęcia do filmu rozprawiającego się z qedofilią w Kościele katolickim w USA.
Co mówią widzowie?
Opinię o filmie wydają sami widzowie, którzy w ogromnej większości nie zgadzają się z jednostronnymi ocenami tzw. fachowców. Twierdzą, jak Paweł z Poznania, że "film jest wartościowy i godny zobaczenia", jak Dorota z Elbląga, że jest to "arcydzieło nie tylko w wymiarze ludzkim", jak Barbara z Krakowa, że "jest to film o bezgranicznej miłości", jak Krzysztof z Łodzi, że dzieło Gibsona "nie negocjuje 'estetyki' pasji, ono niesie przypomnienie o istocie odkupienia, poświęcenia, miłości". Warto o tym pamiętać zwłaszcza w tych dniach, gdy Ojciec Święty wynosi na ołtarze nowych błogosławionych, wśród których znajdzie się Anna Katarzyna Emmerich.
Piotr Mazur