Zdrowie polityków | Doniosła kwestia stanu zdrowia polityków jest wciąż tematem dziennikarskich doniesień. Najpierw niejaki Palikot chciał koniecznie przebadać prezydenta Kaczyńskiego, potem prezydent Kaczyński zrobił sobie szczegółowe badania w jednej z warszawskich klinik i już chciał je opublikować, gdy nagle premier Tusk uznał, że to w ogóle niepotrzebne. Może w PO powinni wcześniej ustalać między sobą, kto powinien, a kto nie powinien się badać, bo szkoda przecież marnować czas lekarzy i wyborców. Dzisiaj bowiem znów okazuje się, że premier Tusk się przebadał i nie ma nic przeciwko temu - a nawet wręcz przeciwnie - żeby ujawnić wyniki tych badań przed szeroką publicznością. Ciekawe w tym wszystkim jest - właściwie co takiego interesującego znajduje się w ekspertyzach stołecznych lekarzy. Podobno niektórzy z nich dorabiają sobie do skromnej pensji, wydając fałszywe zaświadczenia mafiozom i generałom. Ale to tylko tak na marginesie. Bo cokolwiek by o tych badaniach nie sądzić, to jednak przyznać trzeba, że Palikot postępuje ryzykownie, składając do laski marszałkowskiej projekt zmian w prawie, które między innymi umożliwiałyby upublicznianie stanu zdrowia posłów. W końcu sam jest posłem, a na uczciwość lekarzy czasem jednak liczyć można.
AMG |
| |
|
|