Z pamiętnika Donalda "Cudotwórcy" | Środa, 13.08.2008 r.
Radek był bardzo dzielny. Poleciał do Gruzji! Wsiadł do samolotu, chociaż wcześniej mówił, że to tratwa i nawet pływać tym trudno! W Tbilisi też nie było mu łatwo. Gdy razem z Grzegorzem słuchaliśmy w telewizji przemówienia polskiego prezydenta, wyobrażaliśmy sobie, co też mogą teraz myśleć Angela i Władimir z Moskwy. No i o czym musiał myśleć Radek, który był przecież na miejscu... Ale Radek nie zrejterował. Wytrzymał do końca przemówienia, chociaż ustawił się blisko wejścia do schronu.
Czwartek, 14.08.2008 r.
Parafowaliśmy umowę z Amerykanami w sprawie tarczy. Sławek przyniósł wyniki sondaży i okazało się, że większość Polaków chce tej umowy! Musimy teraz pilnować sondaży. Szczególnie że opozycja już ogłosiła, że nasz rząd przez pięć miesięcy z tzw. funduszu dyspozycyjnego premiera wydał 338 tys. zł, czyli więcej niż ich rząd przez dwa lata! O tym, że oni na karty płatnicze kupowali sobie dorsze, cukierki i spinki do koszuli, nie wspomnieli. W ogóle mało brakowało, a nawet na zakupy jeździliby rządowymi limuzynami.
Piątek, 15.08.2008 r.
No i mamy wielkie święto! Wszyscy się cieszą, bo dzisiaj ślub mojego syna! Ludzie nawet flagi w oknach powywieszali! W żadnych uroczystościach państwowych nie mogłem wziąć udziału, bo obiecałem Michałkowi, że go zawiozę pod kościół rządową limuzyną. Taką z przyciemnianymi szybami. Szampański humor zepsuł mi trochę telefon od Radka. Podobno do jego ministerstwa przyszedł faks z informacją, że rosyjski minister Siergiej Ławrow odwołał wizytę w Polsce. Moje wszystkie uśmiechy w Moskwie poszły na marne?
Sobota, 16.08.2008 r.
Radek trochę się pogubił. W rozmowach z dziennikarzami ciągle zmieniał zdanie. W końcu sam go zapytałem, jak jest z tą wizytą rosyjskiego ministra. Czy została odwołana, czy nie? "W tej chwili nie wiemy. Rano rzeczywiście taka depesza do ministerstwa dotarła, ale wydaje mi się, że mogło dojść do nieporozumienia między polskim dyplomatą a urzędnikiem MSZ" - szczera odpowiedź Radka bardzo mnie zaskoczyła... Władek miał rację, kiedy mówił, że zamiast dyplomatów mamy dyplomatołków.
Niedziela, 17.08.2008 r.
Przez tę tarczę znów zrobiło się gorąco! Angela zaraz wróci z Kaukazu, a Władimir i Dmitrij ciągle mówią, że robimy błąd. Janusz z Lublina zaproponował zwołanie nowej konferencji prasowej, w czasie której moglibyśmy zażądać, żeby Dmirij przedstawił świadectwo lekarskie i poinformował, jak dużo czasu spędza w toalecie. Radek był przeciwny takim pomysłom. Trochę się w tej Gruzji nauczył. Stwierdził, że nawet najgroźniejsza konferencja prasowa Janusza nie przestraszy Rosjan. Z sondaży wynika, że umowę z Amerykanami trzeba podpisać, a Angeli jakoś się to wszystko wytłumaczy później.
Poniedziałek, 18.08.2008 r.
Mamy kłopoty z Telewizją Polską. Jeszcze przed podpisaniem umowy chce nadać orędzie prezydenta. A mojego nie chce! Chłopaki od pijaru się zastanawiali, czy w takim razie musimy zapraszać prezydenta na podpisanie umowy, albo jeszcze lepiej, czy nie można by tak wysłać zaproszenia, żeby prezydent obraził się i nie przyszedł... W mediach najlepiej współpracuje się nam z telewizją CNN. Już niedługo będziemy u nich emitować reklamówki przekonujące, że nasz kraj jest teraz rajem dla biznesmenów. Podobno w dniu podpisania umowy z Amerykanami CNN będzie mówić, że to ja jestem prezydentem Polski!
Wtorek, 19.08.2008 r.
Sławek przyniósł nowe tabelki zrobione przez chłopaków od pijaru. Wygrywam we wszystkich sondażach! Ludzie mi najbardziej ufają, chcieliby na mnie głosować, chcieliby, żebym był ich sąsiadem... Czuję się trochę jak Elvis Presley za najlepszych lat. Dzisiaj na przykład jakaś kobieta staranowała swoim mercedesem sejmowy szlaban. Tylko po to, żeby ze mną porozmawiać. A przed Kancelarią Prezydenta nikt szlabanów nie łamie!
Środa, 20.08.2008 r.
Podpisaliśmy umowę z Amerykanami. Przez cały dzień było nerwowo. Okazało się, że Rosjanie też mają swojego Palikota! Nazywa się Żyrynowski. Wysłali go do dziennikarzy, no i już od rana żartował, iż z okazji podpisania umowy o instalacji tarczy Rosjanie razem z gratulacjami mogą nam podarować jakąś bombkę. Amerykanie nas pocieszali, że to jedynie żałosne kpiny i właśnie wtedy... w kancelarii zgasło światło! Potem okazało się, że to tylko awaria energetyczna w części Warszawy... Przeżyliśmy chwile grozy! Prawie jak Radek przy schronie w Tbilisi...
Piotr Tomczyk |
| |
|
|