Z pamiętnika Donalda "Cudotwórcy" | Piątek, 1.02.2008 r.
W Ministerstwie Sprawiedliwości mieliśmy fajną konferencję o aferze z laptopami. Chłopaki pokazywali dziennikarzom komputery, które udało się zabrać siepaczom z PiS. Mówili, że taki Ziobro nie tylko laptopa zakatował, ale i kilka telefonów komórkowych... Wszystko szło dobrze, ale... skończyło się kompletną klapą. I to przez dziennikarkę TVN! Chciała pokazać, że komputer nie działa i zabrała się za to tak niezdarnie, iż udało jej się włączyć tego laptopa. Waldek stwierdził, że Ziobro zostawił nam "zatrutą strzałę". Odchodząc, zepsuł komputer. I to jeszcze tak, żeby ciągle działał!
Sobota, 2.02.2008 r.
Nie rozumiem, o co chodzi z tą karą za brak zapasów ropy. Waldek umorzył jednej firmie prawie 500 milionów złotych, no i zrobiło się zamieszanie. Tłumaczył jakoś tak, że skasował karę, bo prezes Agencji Rezerw Materiałowych - nakładając karę - "naruszył przepisy dotyczące jego właściwości rzeczowej". Czyli, że podpisał decyzję o karze nie tak, jak trzeba? Nie w tym miejscu, co trzeba, podpisał? Nie tą ręką? No, nie wiem. A może był mańkutem?
Niedziela, 3.02.2008 r.
Trzeba jakoś załagodzić sprawę konkursów na najlepsze stanowiska w warszawskim Ratuszu. Media oskarżały Hanię o kolesiostwo... Julia, jako nasza specjalistka od walki z korupcją urzędniczą, ma umówić się na kolejne wywiady prasowe. Będzie radziła, żeby ludzie niezadowoleni z przebiegu konkursów pisali skargi do prezydenta Warszawy! A że prezydentem jest Hania? Tym lepiej. Zainteresowani będą mieli informacje z pierwszej ręki.
Poniedziałek, 4.02.2008 r.
Statystycy z GUS to jacyś sabotażyści! Podali dane o bezrobociu. I to jakie! Jeszcze w listopadzie wynosiło 11,2 proc., w grudniu 11,4 proc., a w styczniu tego roku już 11,8 procent. Eksperci z GUS, jak gdyby nigdy nic (jakby nie wiedzieli nawet, co obiecywaliśmy w kampanii wyborczej), piszą, że bezrobocie rośnie, że ceny rosną... Na razie jeszcze zaczekam, ale jak tak dalej pójdzie, to Hania będzie im musiała zrobić jakiś konkurs na stanowiska pracy.
Wtorek, 5.02.2008 r.
Znowu coś szwankuje w sondażach. Tylko 63 proc. poparcia? Co się dzieje? Może ludziom znudziło się już słuchanie o miłości i zaufaniu...? Chłopaki od pijaru mówią, że muszę coś zmienić w swoim wizerunku. Jeszcze nie wiem, co mieli na myśli. Może będę musiał przefarbować włosy? Na razie chcą, żebym stworzył dla nich specjalny departament w kancelarii. Parę etatów dla ludzi, którzy będą przygotowywali naszą medialną strategię? Czemu nie?
Środa, 6.02.2008 r.
Dziennikarze zdziwili się, że nasza wiceminister rozwoju regionalnego Hanna Jahns, która odpowiada w rządzie za utrzymywanie kontaktów z Komisją Europejską, jest etatowym urzędnikiem Komisji Europejskiej. Robią z tego aferę, a przecież na czas pracy w rządzie wzięła w KE bezpłatny urlop! Dobrze, że jest w tej Komisji Europejskiej. W razie potrzeby może i dla mnie coś tam się znajdzie...
Czwartek, 7.02.2008 r.
Myślę o tej wycieczce do Moskwy. Nie będzie łatwo. W rozmowach z Rosją nie chcę głośniej tupać niż poprzedni premier, ale trzeba wymyślić coś mocnego, bo wybory prezydenckie blisko, a ludziom na pewno nie spodoba się rosyjski pomysł, żeby po zainstalowaniu u nas amerykańskiej tarczy wycelować rakiety w stronę Polski. Co zaproponować? Jak słyszę mówiącego o Polsce Władimira, to aż dostaję gęsiej skórki na łydkach. Kasia mówi, żebym się tym nie przejmował, bo przecież zima jest i wiadomo, że pojadę w długich spodniach.
Piotr Tomczyk |
| |
|
|