Komu zechcę, to dam radę!
Zaraz za ocean jadę
I nie będę Stefkiem chyba,
Jak nie chwycę wieloryba!
Czy Stefek Burczymucha kiedykolwiek zrealizował swe plany dalekomorskich połowów? Można mieć wątpliwości. Nawet dla najmniejszych czytelników wiersza Marii Konopnickiej ten sympatyczny bohater nie był nigdy zbyt wiarygodny. Na szczęście ministrowie polskiego rządu w niczym nie przypominają fikcyjnego chwalipięty. Nie mamy powodów, aby wątpić w ich słowa. To właśnie dzięki nim znamy już przyszłość polskiej gospodarki! A będzie tak...
Zmniejszony zostanie deficyt finansów publicznych. Polska trafi do strefy euro "w niedalekiej perspektywie". Wcześniej przedsiębiorcy będą mogli rozliczać się w euro lub w innej wybranej przez nich walucie. Zreformowane (?) będą wydatki budżetowe i podatki. Uproszczony zostanie podatek VAT. Zmniejszą się podatki dochodowe. Udział inwestycji w produkcie krajowym brutto będzie zwiększał się z obecnych 20 do 30 procent. Obciążenia administracyjne dla przedsiębiorców zostaną zmniejszone o 25 proc. do 2010 roku. Zatrudnienie w naszym kraju zwiększy się o 2,5 miliona osób. W tym o 1 milion wśród ludzi po 50. roku życia. Z emerytur pomostowych korzystać będzie nie więcej niż 100-200 tysięcy osób...
Skąd mamy aż tak precyzyjne informacje?
Wizjami na temat przyszłości podzielił się z przedsiębiorcami wiceminister finansów Stanisław Gomułka, wspierany przez wiceministra gospodarki Adama Szejnfelda.
Wieloryb nie ma szans... Piotr Tomczyk