Porażki dziennikarskich "wykształciuchów" | Stery rządu dusz poprawnej politycznie części polskiego społeczeństwa wymykają się "Gazecie Wyborczej" z rąk. Może dziennikarze "najbardziej opiniotwórczej gazety w Polsce" nie są już tak zręczni jak przed laty?
Może czytelnicy nie chwytają w lot myśli swoich ulubionych redaktorów, a może nawet przestali już traktować "Gazetę" jak nieomylną wyrocznię?
Jakiekolwiek nie byłyby tego przyczyny, siła oddziaływania "Gazety Wyborczej" maleje!
Ostatni sondaż Estymatora na temat sympatii politycznych odbiorców różnych mediów przyniósł dla środowiska "GW" bardzo smutne wieści.
Większość czytelników "Wyborczej" nie popiera Lewicy i Demokratów, lecz Platformę Obywatelską!
Niektórzy dziennikarze długo nie mogli zrozumieć, co się stało z wychowankami "Gazety". Gdzie podziały się słynne "wykształciuchy"?
Wielotysięczna rzesza postępowców miała pojawić się np. na szumnie zapowiadanym w mediach "Marszu Wykształciuchów". Może poprawni politycznie czytelnicy "GW" od wielu tygodni kierowali się na miejsce przemarszu i z tego powodu ankieterzy ominęli ich w czasie wypytywania o poglądy polityczne?
Aby się o tym przekonać, na miejscu przemarszu pojawili się dwaj doświadczeni dziennikarze. Piotr Pacewicz i Seweryn Blumsztajn.
A tam, przykra niespodzianka! Jeszcze smutniejsza od wyników sondażu. Zamiast setek tysięcy demonstrujących... kilkunastu dziennikarzy i fotoreporterów i kilku poprzebieranych znajomych organizatora marszu!
"Słuchajcie, wykształciuchy, młode i stare! Najpierw olewa się demonstracje, później wybory, a potem zostaje już tylko narzekanie. Wstydzimy się za was" - napisali szorstko do czytelników swojej gazety Pacewicz i Blumsztajn.
Zniesmaczeni, zaniepokojeni dziennikarze martwią się zmianami widocznymi w postawie fanów "Gazety Wyborczej". Czytelnicy zaczynają wykazywać więcej zdrowego rozsądku od redaktorów...
Piotr Tomczyk |
| |
|
|