Polubili nas? | Światli doradcy w kraju i za granicą ostrzegali. Jeśli tylko nie wypełnimy poleceń płynących z Berlina i Paryża, nasz kraj będzie zgubiony!
Już wcześniej, nawet gdy mieliśmy jeszcze całkiem "europejski", potulny wobec urzędników europejskich rząd, francuski prezydent pohukiwał w naszą stronę, że istnieje szansa dla Polski i wypełnienie jej roli w Europie jest łatwe. Trzeba siedzieć cicho!
Gdy okazało się, że polski rząd w sprawie europejskiej konstytucji ma inne zdanie niż kanclerz Angela Merkel, wszyscy spodziewali się najgorszego. Zmarginalizują i odizolują! Zabiorą dopłaty! Przeprowadzą przez Bałtyk co najmniej jeszcze jedną rurę! Wyrzucą z Unii! Oskarżą o antysemityzm!
Pomysły z zestawem kar, jakie powinny spotkać nasz krnąbrny kraj, były najróżniejsze. Najciekawsze płynęły... z Polski!
- Weto to jest naprawdę samobójcza broń, taki guzik atomowy - rozhisteryzował się jeden ze znawców stosunków międzynarodowych z tytułem profesora.
Na razie radioaktywne bomby nie spadły. Za to coraz więcej Europejczyków zaczęło wyrażać sympatię i szacunek wobec Polski! Zniknęły rady sugerujące nam "siedzenie cicho". Francuski prezydent po wizycie w naszym kraju stwierdził, że lepiej rozumie teraz obiekcje Polski wobec propozycji konstytucyjnych faworyzujących naszych sąsiadów zza Odry. Nawet niemiecki przewodniczący Parlamentu Europejskiego przyznał, że bardzo lubi Polskę i Polaków!
W krótkim czasie, poza szefem PE, wizytę w naszym kraju złożyła kanclerz Niemiec, prezydent Francji, premierzy Włoch, Hiszpanii, Szwecji, Słowenii... Okazało się, że Europejczycy lubią nas, może nawet szanują, a już na pewno chcieliby koniecznie odwiedzać nasz piękny kraj! Krótko przed szczytem UE w Brukseli staliśmy się prawdziwą turystyczną potęgą!
Wśród europejskich polityków zapanowała moda na Polskę. Za co oni nas tak bardzo polubili?
Piotr Tomczyk |
| |
|
|