Artykuły Pobierz pliki Linki WWW Szukaj Pomoc Forum Nasz Blog09 Styczeń 2009 06:04:46   
 

 



Informacje

Wiadomości

Artykuły

Pliki

Linki www

Galeria

Wyszukaj

Pomoc

Zgłoś problem techniczny


Nasz Blog

Video Blog

 Ankieta
Czy Lech Wałesa to TW Bolek?

Tak

Nie

Nie wiem

Komentarze do ankiety
 
Posiadamy:
4136 artykuły
1608 wiadomości
4799 komentarze
17 pliki do pobrania
19 linki
8 czytelników na stronie
I wciąż więcej...

Czekamy na
wyborczy cud PO!
445 d. 7 h. 4 min.
 Zobacz

Partia PO
POrażka roku


Wałęsa Bolek
TW Bolek


Nocnazmiana
Nocna zmiana


Donald Tusk

Plusydodatnie
Plusy dodatnie plusy ujemne


Przed i PO

Słowa prawdy


Krzysztof Wyszkowski - wywiad

Anna Walentynowicz - wywiad

Adam Michnik

PrzystanekWoodstock
Przystanek Woodstock WOŚP 2006

Woodstock - przystanek do piekła
Erozja - Przystanek Woodstock 2006
22 minuty - Woodstock 2007
Przebudzenie - Woodstock 2007

imprezatechno
Muzyka techno


iluzja
Dyskoteka


Stanisław Michalkiewicz - wywiad

Piotr Gontarczyk - wywiad
 Wyslij link tej podstrony
Twoj email:
Email znajomego:
Kopia dla Ciebie?
 Polecamy
Wiatraki elektryczne
- biznes i oszustwo

Geotermia
 Czytelnia
Unia Europejska

ORĘDZIE PREZYDENTA RP PANA LECHA KACZYŃSKIEGO

EXPOSE PREMIERA RP PANA JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO

Agora

Fakty o TVN

Moskiewskie pieniądze dla SLD

17 września

Józef Piłsudski

Roman Dmowski

Pomoc dla Polski

Pogrom kielecki

Wtórne kłamstwo katyńskie

Masoneria

Patriotyzm

Biało czerwona flaga

Liberalizm

Skąd nienawiść do katolicyzmu?

Jasnogórskie Śluby Narodu

Chrzescijaństwo

Z zamyśleń nad... polską szkołą

Postmodernizm

Rodzina nadzieją świata

Płodność

Ewolucja biologiczna

Naprotechnologia

IN VITRO

PRAWDA O IN VITRO

Feminizm

Aborcja

Aborcja list

Pornografia

Róbta co chceta

Plotka

Sekta

Joga i Medytacja

Wróżby - mediumizm

Islam

Globalizacja

Eutanazja

Homoseksualizm a prawo

Kod Leonarda da Vinci

Harry Potter

Pasja Gibsona

Co Polska dała światu?

Zdrowa filozofia

Katrina i Pan Bóg

Naród bohaterów

Z zamyśleń nad... kulturą polską

 

::Ludzie PO::

Donald Tusk

Hanna Gronkiewicz-Waltz

Władysław Bartoszewski

Julia Pitera

Stefan Niesiołowski

Janusz Palikot


::Życiorysy sławnych ludzi::

Kłamstwa Aleksandra Kwaśniewskiego

'Budowniczy' IV RP

Czesław Miłosz - antypolska alergia

Jerzy Urban, redaktor naczelny Nie

BRONISŁAW GEREMEK, członek władz Unii Wolności

Marek Borowski - ideowy komunista

Jerzy Wiatr - Spuścizna stalinowskiego politruka

Włodzimierz Cimoszewicz - syn stalinowca

Adam Michnik - załgany rodowód

Jerzy Owsiak - lewicowy rodowód

Leszek Balcerowicz - portret doktrynera

Agnieszka Holland


RAPORT WSI
 Poprzednie
Sejm jest trochę jak akwarium
Moja strona życia: Nie zwijam sztandaru naszych marzeń
Polska między historią a geopolityką: CHRISTMAS
Rząd Donalda Tuska w 2008 roku. Będą cuda, jak się uda
Decydujący głos Episkopatu ws. in vitro
W polu dobra i zła: Plaster Bożego Narodzenia
Macierewicz wygrał z ITI
Geremek zginął, bo zasnął
Ludzkie sprawy: To, co niezniszczalne, trwa
Kalifornijczycy chcą unieważnić homozwiązki!
Orzeł i reszka: Lewica w lakierkach
Tygodniowy przegląd mediów: Boże Narodzenie bez Jezusa
Rocznicowy skandal w warszawskim sądzie
Rządy komunistyczno-mafijnej agentury w Polsce 1944-...
Miłość jest sensem naszego życia
on
  Pieśń i piosenka
"Polska międzywojenna to także wielkie sukcesy w kulturze..." - zauważył prezydent Lech Kaczyński w przemówieniu podczas uroczystej gali w rocznicę odzyskania niepodległości, wymieniając zasługi dwudziestolecia. Trudno ukryć, że na ten temat - w takim dniu - chciałoby się usłyszeć więcej, dużo więcej.

To właśnie kultura tamtej Polski - obok entuzjazmu towarzyszącego odbudowie państwowości i postawy służby wobec Ojczyzny łączącej wszystkie stany - jest tym, co tak bardzo ją wyróżnia; sprawia, że Polacy niezależnie od różnic politycznych związanych z sympatiami do tego czy innego międzywojennego polityka są w jakiś sposób tamtą Polską zafascynowani.
Kultura tak różna od tej, która została zadekretowana w 1945 roku na naszych ziemiach. Bezlitośnie, krok po kroku, narzucano ją wszystkim instytucjom, całemu oficjalnemu życiu państwa przez propagandę i najgorsze wzorce czerwonych komisarzy, brutalnych cenzorów prawdziwej kultury. Kultury odziedziczonej po przodkach, którzy szczycili się wspaniałymi osiągnięciami w tej mierze. Kultury tworzonej przez artystów o światowym rozgłosie i przechowywanej ze czcią w domach rodzinnych. Tchnienie tej kultury, w czasach międzywojnia, przeniosło się także do instytucji. Promieniowało nią radio, teatr, film, jej duch towarzyszył codziennej prasie i wydawnictwom książkowym, szkołom i uniwersytetom. Dziś, po wielu latach, jest ona nadal dla wielu z nas ważnym punktem odniesienia. Jest jakimś wspaniałym ideałem, prawdziwą Ojczyzną, o której myśli się ze wzruszeniem, szacunkiem, podziwem - choć współczesnym pokoleniom jest znana dość pobieżnie, jedynie z lektur, podniszczonych kopii przedwojennych filmów, skąpo z teatru, a najobficiej z rodzinnych przekazów. I z powodu rangi, jaką ma w naszej świadomości tamta kultura - której nie należy mylić z sentymentem, bo jest czymś daleko więcej - gotowi jesteśmy spierać się do upadłego, czy dzisiejsze formy świętowania rocznicy niepodległości są wystarczająco godne. Czy nie urągają naszej pamięci i miłości do owej wysokiej - zapewne częściowo we wspomnieniach wyidealizowanej - kultury codziennego życia oraz życia artystycznego, stanowiącej tak istotne podglebie całego dorobku II Rzeczypospolitej.

W miejsce patosu...
Kontrowersje są w tej sytuacji czymś naturalnym. Trudno sobie wyobrazić, że mogłoby ich nie być. Wzbudziła je ostatnio owa gala w Teatrze Wielkim w Warszawie, transmitowana przez telewizję. Nie przez fakt zbojkotowania jej przez Donalda Tuska, bo jego maniery, prezentowane dobitnie w oficjalnych sytuacjach, stanowią część - wypracowywanego starannie w laboratoriach - wizerunku; pan premier już nie jest w stanie nikogo niczym zaskoczyć. Kontrowersje wynikały z koncepcji programowego uniknięcia patosu w rocznicowym koncercie. Podniosłość, uroczysta tonacja zostały zastąpione przez prostotę, współczesne brzmienie i lżejszy, popularny repertuar. Hymn państwa był zaprezentowany jako wdzięczny mazurek, nie było poloneza ani marsza - poza wplecionymi przez wirtuozerskie popisy dwóch pianistów motywami "Pożegnania Ojczyzny". Pieśni legionowe, w zaskakujących nowoczesnych interpretacjach, mieszały się z piosenkami z czasów PRL zaśpiewanymi bezpretensjonalnie (poza popisem Ireny Santor). Stroje wykonawców programowo ascetyczne, pozbawione ozdób - znów wyjątkiem był przerysowany, kabaretowy kostium Maryli Rodowicz, dostosowany do jej charakterystycznej, na granicy tragizmu, interpretacji piosenki "Ty to masz szczęście". Całość, pozbawiona scenicznych i estradowych blasków, do których przyzwyczaiła nas telewizja, kojarzyła się bardziej ze zgrzebnym realizmem krwawej, nieupoetyzowanej walki o Polskę, o każdy dom i drzewo niż z fanfarami, dzwonami katedr czy np. z parkietem, na którym kręcą się eleganckie pary w przedwojennych tangach i walcach, by świętować niepodległość w radosnym nastroju. Bardziej z okopami, ich kurzem i pyłem, i z dramatem samotnych w walce niż ze świętem, towarzyszącym mu szampanem, wzniosłością. Wyraźnie w zamierzeniu miał być to hołd złożony anonimowym często bohaterom, walczącym z determinacją, ale i często tragicznie niezrozumiałym przez własnych braci. Zrezygnowano nawet z symbolicznego nawiązania do malowniczej "wojenki", płócien Kossaka i ułańskiej fantazji. Czy słusznie? - o to można się spierać, i ten spór może być twórczy i niebanalny.

...zakradł się banał
Miało być tu miejsce i dla "opatrującego wóz Drzymały", i dla "dumnych wierszy", które "pisał Norwid". Autorzy koncertu mieli zamysł wyrazisty i na swój sposób bardzo ciekawy, odchodzący programowo od koturnowości świętowania rocznic, bliższy chęci wypowiedzenia, bez ogródek, nawet twardo i drapieżnie, prawdy o konkretnym człowieku. Szkoda, że nie wytrwali przy nim do końca. Gdyby nie zabrakło im konsekwencji, mogłoby mieć w Polsce miejsce wydarzenie wielkiej miary artystycznej. Niestety, tak jak to dzieje się przy niedopracowanych estradowych składankach - gdzie idzie się na kompromisy z powodów trywialnych lub osobistych - pomiędzy bardzo dobre autorskie wykonania piosenek i pieśni przez artystów o fantastycznych głosach i wielkiej kulturze, artystów, którzy są naprawdę chlubą polskiej muzyki (Edyta Geppert, Ryszard Rynkowski, Maciej Miecznikowski - brawurowe wykonanie "O mój rozmarynie...") wkradł się banał, by nie nazwać tego mocniej (przy takich okazjach jak świętowanie niepodległości warto jednak oszczędzić sobie bardziej gorzkich słów). Przywiązanie do wspomnień z PRL-u, może chęć skłonienia się w kierunku jakiegoś obecnego na sali dygnitarza, okazały się ważniejsze niż czystość formy. Zaprogramowany ascetyzm został nieszczęśliwie przełamany kiczem telewizyjnym - pomińmy nazwiska, zwłaszcza że wina spada w tym wypadku na autorów koncepcji, nie na wykonawców.

A mogło być naprawdę ciekawie
Mimo trudnej, zapewne dla wielu nieoczekiwanej nowości - gdy większość ludzi spodziewa się w rocznicowym świętowaniu klimatów dobrze znanych, ciepłych, nostalgicznych, w których dobrze się czują, bo niosą im one coś obliczalnego, powtarzalnego, i to zapewne jest także wielka wartość - gala mogła się udać.
Poszukiwanie nowych formuł, dobrze pojęta nowoczesność - byle na wysokim poziomie artystycznym - jeśli jest prawdziwa, niekoniunkturalna, stanowi wyjście ku ludziom odnajdującym się w nowym języku sztuki, często niepotrafiących nawiązać kontaktu z dawnymi konwencjami artystycznymi, i jest czymś cennym. Nie tu zatem, w odejściu od sztywnych zasad, leży problem.
Polakom najbardziej brakuje konsekwencji - mawiają nieraz cudzoziemcy, podziwiając nasze talenty, inteligencję, pracowitość, niezłomność w obronie zasad etc. Konsekwencji w sprawach pozornie mniejszej wagi. A jednak to one często decydują o tym, czy dobrze czujemy się "we własnej skórze", czy uważamy w głębi duszy, że jest nam z polskością "do twarzy", czy też jest ona kulą u nogi, worem pokutnym, który nosimy z niechęcią, z żalem do siebie i całego świata. Zadowolonym z siebie, dumnym z własnej polskości można być także wtedy, gdy patrzy się na doskonałą pod względem artystycznym aranżację rocznicową.
"Wielka gala", która mogła tu wiele dobrego uczynić, stając się świętem sztuki, odświeżającym przez prawdę zawartą we wszystkich detalach, pozostała widowiskiem, które oglądało się z mieszanymi uczuciami.
Ewa Polak-Pałkiewicz

Nasze artykuły zostały przeczytane 1613367 razy. Dziękujemy!


 Ocena artykułu
Proszę wybrać swoją ocenę artykułu:
Świetne! Świetne! 100% [1 Głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [Żadnych głosów]
Dobre Dobre 0% [Żadnych głosów]
Przeciętne Przeciętne 0% [Żadnych głosów]
Słabe Słabe 0% [Żadnych głosów]

Sprawdź o czym dziś piszemy

Zobacz informacje


Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej




 Komentarze - za ich treść redakcja nie odpowiada
Wiesz cos, o czym nie wiedza inni? Posiadasz interesujaca opinie na dany temat? Podziel sie z innymi. Dodaj komentarz


on

Do zobaczenia na forum




Wróć do strony głównej < < Informacje < <
Fakty donosi:
www.naszdziennik.pl
Informacje 2005 - 2009
Video / Blog / Archiwum / Radio Maryja / Telewizja Trwam / Nasz Dziennik / Sport / Wiara / Nauka / Rodzina / Kultura / Media
Po wyborach
Powered by: tani hosting w 0.04 sek.
c.m.s + S.h.u.n.t
3,478,700 Unikalnych wizyt