Paradoksy: Obrońcy Jacka Kuronia? | Media donoszą, że w niektórych środowiskach poruszenie wywołała wypowiedź wicepremiera Romana Giertycha w sprawie Jacka Kuronia. Skala oburzenia jest podobno ogromna. Wicepremier ośmielił się wszak zakwestionować mediany kult znanego ongiś człowieka, którego nawet Aleksander Kwaśniewski nie zawahał się uhonorować najwyższym polskim odznaczeniem.
Być może czas i badania historyczne pokażą kiedyś, kto miał rację w rozdmuchanym sporze. Już dziś jednak wiadomo, że z pewnością nie ma on na celu obrony dobrego imienia dawnego działacza UD i UW, ale jest kolejną okazją do krytyki osób związanych z rządem. W całej wrzawie trudno dosłyszeć, jakie to wielkie zasługi i chlubne przymioty miał może mało dyplomatycznie i w niefortunnym momencie skrytykowany polityk. Wrzawa ta pokazuje jednak bezspornie, że są w Polsce ludzie, którzy jak ognia boją się prawdy, rozliczeń z przeszłością i burzenia pomników "socjalistycznych świętych". Wypowiedź wicepremiera Giertycha stała się więc dobrą okazją, żeby po raz kolejny zaprotestować przeciw lustracji, o której zresztą Jacek Kuroń miał niepochlebną opinię (vide jego zachowanie utrwalone na filmie Jacka Kurskiego "Nocna zmiana"). Niewątpliwie nie przypadkiem ta "wiecznie żywa" postać powróciła do mediów właśnie w tym momencie. Szkoda tylko, że ci, którzy podobno bardzo ją kochali, nawet zza grobu wciągają swego idola w walkę politycznych interesów. Czy i cynizm musi być "wiecznie żywy"?
nad. Ryszard Zajączkowski |
| |
|
|