Paradoksy: Kowal zawinił, a Cygana powiesili... | Zakaz wstępu na stadion Legii do końca roku? Pełniący obowiązki prezydent Warszawy Mirosław Kochalski zwrócił się z apelem do Polskiego Związku Piłki Nożnej, aby do końca roku wszystkie mecze Legii na własnym stadionie były rozgrywane bez udziału publiczności. Miałoby to dotyczyć rozgrywek kolejnej rundy ekstraklasy oraz pucharów europejskich.
W ocenie Mirosława Kochalskiego, "taki okres może przynieść otrzeźwienie" pseudokibicom, a władzom da czas na wprowadzenie rozwiązań zwiększających bezpieczeństwo na stadionach. Dziwne, że władze ciągle potrzebują czasu, żeby rozprawić się z bandytami. Rozumiem, że pan Kochalski woli chodzić do Opery Narodowej, ale nie powinien karać kibiców za to, że policja i straż miejska nie poradziły sobie z pospolitymi chuliganami, którzy demolowali miasto. Przecież nikt nie może mieć zastrzeżeń do organizacji meczu. Na stadionie nic się nie wydarzyło, a klub nie może mieć nic wspólnego z tym, co działo się po meczu na warszawskiej Starówce. Idąc tropem myślenia komisarza Kochalskiego, można by zamknąć połowę kraju. Przecież jak górnicy protestowali, to miasto również miało straty, ale nikt wówczas nie domagał się zamknięcia kopalń... Dobrze, że do wyborów nowego prezydenta Warszawy zostało już mało czasu. Obecny zarząd komisaryczny stolicy może potrafiłby zarządzać jakąś firmą, ale widać, że nie radzi sobie w zarządzaniu tak dużym miastem. Przecież pretensje powinien mieć do służb mundurowych, że w zarodku nie ostudziły temperamentów chuliganów czy nieodpowiednio nadzorowały świętowanie zdobycia przez Legię tytułu mistrzowskiego. Pamiętajmy, że kibice Wisły wdarli się w Krakowie na murawę i pobili zawodników Arki, w tym jednego dość poważnie. Klub rozegra cztery mecze bez kibiców i dostanie karę pieniężną. Natomiast Legia, chociaż nie zawiniła, ma dostać zakaz do końca roku. Krakusi powinni się cieszyć, że pan Kochalski nie jest ich prezydentem, bo domagałby się zrównania stadionu Wisły z ziemią.
Maks |
| |
|
|