Papierek lakmusowy | W "Rzeczpospolitej" zastanawiają się, "co zrobić z Janem Rokitą". Pomijając kwestię, czy rzeczywiście jest to problem wagi państwowej, z sondy przeprowadzonej przez gazetę wyłania się ciekawy obraz sytuacji. Otóż widać wyraźnie, że sama Platforma jest przeciwko Rokicie, ale wypowiada to asekuracyjnie ustami swojego klauna - Janusza Palikota. Podobne stanowisko do PO prezentuje Joanna Senyszyn - wiadomo z jakiej partii - obrzucając przy tym Rokitę kilkoma niezbyt eleganckimi epitetami. Franciszek Stefaniuk z PSL także - co zrozumiałe - nie wypowiada się o Rokicie w sposób życzliwy. A więc, przynajmniej w tym przypadku, koalicja PO - PSL wyraźnie została poszerzona o SLD.
Jeszcze bardziej interesująco przedstawia się "koalicja" przeciw PO. Rokita zrezygnował z kandydowania do Sejmu, ale nie tylko on. Z listy tej partii nie chciał również w tym roku wystartować Paweł Śpiewak. Jarosław Gowin co prawda z kandydowania nie zrezygnował, ale na przyjęcie teki ministra edukacji już namówić się nie dał. Podobnie konsekwentnie, choć trochę groteskowo, przed udziałem w obecnym rządzie bronił się Michał Boni. A Ludwik Dorn? Nie ma go na liście chętnych, by przejść do Platformy, chociaż Zalewski i Ujazdowski na pewno mogliby się tam znaleźć. (Ostatnio swoją rezygnację z udziału w rządzie PO ujawnił też Kazimierz Marcinkiewicz.) Czy w takim razie koalicjantów antyplatformowskich coś ze sobą łączy?
Jan Rokita stał się mimo woli papierkiem lakmusowym na obecność obu koalicji w roztworze polskiej sceny politycznej.
Kolor i zapach tego roztworu jest dobrze rozpoznawalny, ale niestety - dość nieprzyjemny.
AMG |
| |
|
|