Palce lizać: Gra w durnia | Niedawno na łamach jednego z białoruskich internetowych forów dyskusyjnych rozpowszechniono informację o przygotowaniach do akcji ulicznej związanej z Dniem Durnia. Zgodnie z informacją, akcja miała odbyć się w Mińsku 1 kwietnia o godzinie 14.00 w rejonie stadionu Dynama. Czujne władze uznały, że choć dureń z reguły bywa nieszkodliwy, jednak za całą akcją może kryć się podstęp. Jakieś drugie dno, szkodliwy podtekst polityczny. Przeczucie nie myliło czekistów. Mogło wszak dojść do zbiegowisk ulicznych, w trakcje których "atmorozki", czyli popaprańcy - jak nazywa opozycję Łukaszenko - mogliby lżyć prawowitą władzę, a co gorsza - samego Baćkę.
Jak należało oczekiwać, w oznaczonym czasie i miejscu władze zabezpieczyły teren. Ściągnięto imponujące liczebnie oddziały milicji, Pułk Milicji Specjalnego Przeznaczenia (którym kieruje wpisany od poniedziałku na czarną listę UE Jurij Podobried) i inne pododdziały MSW. Podstawiono więźniarki, a dyżurni kapusie wytężali wzrok i słuch. Okazało się jednak, że Dzień Durnia milicjanci spędzili samotnie. Ukryci obserwatorzy sfotografowali całą tę akcję. Ich fotoreportaż ze święta prołukaszenkowskich służb specjalnych zamieścili w internecie i opatrzyli tytułem "Nu, i nie duraki?".
WM |
| |
|
|