Otóż to! Religijne curiosum | Profesor Maciej Giertych zorganizował w Brukseli konferencję naukową poświęconą teorii ewolucji, w ramach której zakwestionowano jej zasadność.
Polskojęzyczne media zareagowały na ten fakt histerycznie i we właściwy dla siebie sposób, a zatem podając fałszywe informacje. Według ich relacji, prof. Giertych przeciwstawił teorii ewolucji teorię kreacjonistyczną. Polski uczony publicznie oświadczył, że ani słowem nie wspomniał o teorii kreacjonistycznej, ponieważ jego celem było tylko ukazanie słabych punktów teorii ewolucji.
Dlaczego media podały fałszywe informacje? Pragnęli tu uniknąć dyskusji merytorycznej i sprowadzić wypowiedzi prof. Giertycha do sfery ideologicznej, co świadczy o tym, że teoria ewolucji jest nadal traktowana dogmatycznie przez środowiska niechrześcijańskie.
Na uwagę zasługuje tutaj zamieszczony w "Rzeczpospolitej" anonimowy tekst z nagłówkiem "Wydział Nauk Biologicznych Polskiej Akademii Nauk", w którym czytamy: "Kwestionowanie teorii ewolucji jest społecznie szkodliwe i na gruncie wiedzy naukowej całkowicie nieuprawnione".
Warto zapytać: jakie szkody społeczne może przynieść kwestionowanie teorii ewolucji? Czyżby chodziło tu o podważenie ślepej wiary w naukę, wiary, że nauka wszystko może? Taka wiara, charakterystyczna dla dziewiętnastowiecznych środowisk ateistycznych, musi być dzisiaj traktowana jako swego rodzaju "religijne" curiosum.
Czy kwestionowanie jakiejkolwiek teorii może być nieuprawnione? Sam fakt, że chodzi o teorię, a zatem konstrukcję, w której nie funkcjonuje kategoria prawdy, a tylko prawdopodobieństwa powoduje, że każdy może ją kwestionować, a zatem nie przyjmować do wiadomości.
Stanisław Krajski |
| |
|
|