Orzeł i reszka: Największa hańba współczesności | Barack Obama został 44. prezydentem Stanów Zjednoczonych. Wybór Ameryki jest historyczny, ponieważ po raz pierwszy przywódcą najsilniejszego państwa na świecie, założonego przez białych osadników z Europy, został Afroamerykanin. Wydawałoby się, że dokonał się przełom w długim procesie emancypacji polityczno-społecznej społeczeństwa amerykańskiego i spełnił się sen Martina Luthera Kinga. Ten legendarny przywódca ruchu antyrasistowskiego, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, podczas marszu 28 sierpnia 1963 roku wygłosił słynne przemówienie znane później pod nazwą "Mam marzenie" (I have a dream), w którym powiedział: "Marzę o dniu, w którym ten naród powstanie i dojrzeje do zrozumienia prawdziwego sensu tego aktu wiary: 'Uznajemy za oczywistą prawdę, że wszyscy ludzie stworzeni zostali jako równi sobie'. Marzę o dniu, w którym na czerwonych wzgórzach Georgii będą mogli po bratersku zasiąść przy jednym stole synowie byłych niewolników i synowie byłych właścicieli niewolników".
Czy spełniło się wielkie marzenie dr. Kinga i Ameryka wyzwoliła się z praktyk dyskryminacyjnych, dając przykład światu? Czy rzeczywiście wszyscy ludzie są uważani za równych, mają takie same prawa i nie są prześladowani ze względu na rasę czy narodowość, a dziś szczególnie ze względu na wiek? Prezydent-elekt w swojej dotychczasowej działalności publicznej występował przeciwko najbardziej podstawowemu prawu człowieka - przeciwko prawu do życia. Gorliwie popierał ustawy umożliwiające zabijanie dzieci poczętych i przeprowadzanie eksperymentów na takich dzieciach, w tym zabijanie ich przez tzw. częściowy poród. Tak zwana późna aborcja (DNX abortion), która jest bardzo dochodowa, polega na tym, że wyjmuje się całe dziecko, wewnątrz matki pozostawiając jedynie główkę nad otwartą szyjką macicy. Następnie wbija się nożyce w tył główki, odchyla to miejsce i wkłada pompę ssącą, która wysysa na zewnątrz mózg dziecka. W ten sposób pozyskuje się tkanki cenne dla przemysłu farmakologicznego i kosmetycznego, a resztę wyrzuca.
Rasizm prenatalny i "kultura śmierci" to największa hańba współczesności. Paradoksem naszych czasów jest to, że im więcej się mówi o ludzkiej godności, tym bardziej podstępnie bywa ona gwałcona. W tym roku obchodzimy 60. rocznicę przyjęcia przez Organizację Narodów Zjednoczonych Deklaracji Powszechnej Praw Człowieka - podstawowego dokumentu prawa międzynarodowego. Powstał on jako odpowiedź ludzkości na masowe antyludzkie działania totalitarnych systemów w latach 1939-1945, oznaczające nienawiść, deptanie godności ludzkiej i organizowane na skalę przemysłową żniwo śmierci. W Deklaracji w 30 artykułach zapisano właściwie dwie fundamentalne kwestie, że każdy człowiek ma prawo do życia i prawo do rozwoju. Znamienne jest - co podkreślał wielki uczony o. prof. Mieczysław Albert Krąpiec - że użyto wyrażenia "deklaracja", a nie "uchwała" czy "ustawa", ponieważ trzeba było jedynie publicznie zadeklarować to, co zawsze i wszędzie tam, gdzie jest człowiek, obowiązuje mocniej aniżeli prawa pisane. Prawa człowieka są bowiem przyrodzone i wynikają z mocy samego bycia człowiekiem, a nie z nadania takiej czy innej instytucji.
Przez sześć lat trwania II wojny światowej zginęło 60 milionów ludzi. Dziś na świecie rocznie jest zabijanych przynajmniej 60 milionów dzieci poczętych... Pojawiają się manipulacje mające na celu taką interpretację praw człowieka, aby przyznać kobietom prawo do aborcji, interpretowane jako podstawowe prawo człowieka, czy promocję związków homoseksualnych kosztem naturalnej rodziny. W związku z tym europejskie organizacje pro-life zwracają się do wszystkich, którym bliska jest sprawa ochrony ludzkiego życia i rodziny, o przyłączenie się do wspólnej petycji skierowanej do Organizacji Narodów Zjednoczonych. Petycję można podpisywać poprzez stronę internetową: www.worldcongress.pl/un/. Wybór Ameryki powinien jeszcze bardziej zmobilizować ludzi dobrej woli do działania w sprawie o fundamentalnym znaczeniu dla całej ludzkości.
Jan Maria Jackowski |
| |
|
|