Oleksy pogrąża Olusia | "Oluś zawsze był krętaczem, i to małym krętaczem". No, tyle to my wiemy i bez taśm Józefa Oleksego. Oluś przecież jest magistrem, Oluś z Mazurem się nie znał itd., itd. A w ogóle to Oluś czasem potrafi na własnych nogach nie ustać albo przez bagażnik do limuzyny wsiadać, co można było zobaczyć nieraz w telewizji. Bo za cokolwiek by się ten Oluś brał, to mu wyraźnie nie wychodziło. "Ale żonę miał ładną" - powiada Gudzowaty. "No, ale niestety za dużo tych liftingów" - okiem fachowca ocenia Oleksy. Olusiowa żona najwyraźniej mu się nie podoba. Podejrzewam jednak, że wcale nie z powodu pociętej skalpelem buzi. Oto, co Oleksy mówi dalej: "Kupili przecież w Kazimierzu całe wzgórze od Jaśka Wołka. To jest ten artysta. Byłem tam. Pięknie. Też nie wiem na kogo, bo nie na siebie, ale sam Jasio wybierał, przyjaciel mojej żony. Ale ich sprawa, ja nikomu nie zazdroszczę". Jazgarzew, Kazimierz, Wilanów... "I to jeszcze nie wszystko. Mają tego majątku trochę... ona ma 100 tys. za ten program w telewizji [TVN Style], by się wstydziła tam występować... Siedzi wyfiokowana Jola i przez 15 min czy więcej uczy obywateli, jak jeść bezę". Nooo tak!
"A wyście robili te... przekręty głównie. W prywatyzacji. Dlatego ci powiem, że jak patrzę na tę [bankową] komisję śledczą, to tak frontalny atak na nią nie jest przypadkowy" - dopowiada Gudzowaty.
Przed żadną komisją co prawda Oluś zeznawać nie chciał, no ale co też ten pan Oleksy wygaduje, naprawdę. Nie lubi Olusia jako żywo i strasznie mu zazdrości. A fe! Oluś jest porządny chłop przecież. A że wypić czasem lubi. Każdy ma robaka. Bogaty ma po prostu większego.
AMG |
| |
|
|