Niemcy wyrzuceni z UE? | Nasi zachodni sąsiedzi mają prawo się oburzać. Od dłuższego czasu wielcy mistrzowie europejskiej demokracji zdają się ich lekceważyć! Politycy i autorytety medialne piszą listy, biją na alarm, apelują i przerażają się. Najwięksi z wielkich upodobali sobie jednak Irlandię i Polskę (zwaną również "drugą Irlandią"). Dlaczego wzruszają się losem akurat tych dwóch krajów? Podobno z troski, aby po ewentualnym ostatecznym odrzuceniu "traktatu deformującego UE" nie doszło do wyrzucenia z Unii krnąbrnych maruderów, którym nie spieszyło się z ratyfikacją traktatu.
O Niemcach nie myśli już prawie nikt! Może dlatego, że berlińscy politycy przy każdej okazji wychwalają traktat i dowodzą, że centralizacja i ograniczenie roli państw narodowych to najlepsze rozwiązania dla naszego kontynentu...
- Lizbona jest najlepszym fundamentem dla silnych i zdecydowanych działań Europy w świecie. Dlatego musimy ją ocalić - niemiecki minister spraw zagranicznych Frank-Walter Steinmeier po raz kolejny zapewniał, że jego kraj zamierza bronić europejskiego bubla konstytucyjnego nie mniej ofiarnie niż "przywódcy radzieccy" socjalizmu.
- Razem z francuską prezydencją (Unii Europejskiej) zrobimy wszystko, co będzie możliwe, aby proces ratyfikacyjny został przyspieszony - dodała kanclerz Angela Merkel, a jedna z niemieckich parlamentarzystek zagroziła nawet opornym krajom wyrzuceniem z Unii. W tej sytuacji nikt nie spodziewałby się jakiejkolwiek zwłoki w ratyfikowaniu traktatu przez naszych sąsiadów zza Odry, gdyby nie wypowiedzi... niemieckiego prezydenta!
Prezydent Horst Koehler w pewnym momencie niespodziewanie ogłosił, że nie podpisze dokumentu ratyfikującego do czasu, gdy krajowy sąd konstytucyjny nie potwierdzi zgodności traktatu z niemiecką konstytucją! Nawet w przypadku przychylnej brukselskim biurokratom decyzji sądu ratyfikacja może opóźnić się o kilka miesięcy.
Czy w związku z prawnymi wątpliwościami Niemcom grozi usunięcie z grona państw należących do Unii Europejskiej? Polityczno-medialne autorytety na razie nie podejmują tego tematu. Szacunek wobec naszego potężnego sąsiada nakazywałby jednak wstrzymanie się z wszelkimi działaniami przynajmniej do czasu decyzji niemieckiego sądu konstytucyjnego. Bez Niemiec to przecież nie byłaby już ta sama Unia...
Tomasz Tobolski |
| |
|
|