"Der Dziennik" zażartował. Były działacz Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej i były przewodniczący Unii Wolności (z funkcji tej zrezygnował po załatwieniu sobie posadki szefa Narodowego Banku Polskiego) Leszek Balcerowicz podobno stronił dotąd od politycznych przemówień.
Autor gruzińskiego cudu gospodarczego lubił mówić jedynie o czystej, szlachetnej ekonomii?
- Nie znam takiego natężenia cynizmu i pogardy dla praworządności, jakie obserwujemy w Polsce od dwóch lat. I to się dzieje pod hasłami naprawy państwa - to tylko jedna z piękniejszych perełek myśli słynnego ekonomisty.
Ku zaskoczeniu dziennikarzy niedoszły szef światowego banku postanowił jednak mocniej zaangażować się w politykę.
- Obecny układ polityczny produkuje złe prawo. Bez zmiany producenta to prawo nie będzie lepsze - Balcerowicz wzywał do zmiany rządu na Uniwersytecie Warszawskim. Może chciałby dołączyć do obrońców demokracji (Kwaśniewski, Olechowski, Wałęsa) jako czwarty tenor?
Za śmiałość politycznych ocen pochwalił Balcerowicza poseł SLD Ryszard Kalisz.
- Nic dziwnego, że poglądy Kwaśniewskiego i Balcerowicza są tak do siebie podobne, bo tak mówi wielu mądrych ludzi w Polsce - ocenił prostolinijnie Kalisz.
PZPR składała się z samych mądrych i szlachetnych obrońców demokracji. Teraz znów mówią jednym głosem. Nic dziwnego. Piotr Tomczyk