Nawet nie potańczą... | Obyczaje panujące wśród przedstawicieli elit politycznych stale ewoluują. Wzorce sprzed lat, pełne troski o kulturę i sztukę, okazują się już nieaktualne...
W zamierzchłej przeszłości, gdy któryś z najwyższych urzędników państwowych nie miał ochoty rozmawiać z członkami sejmowej komisji śledczej, jako rozwijającą posłów duchowo rekompensatę proponował na przykład, że może dla nich zaśpiewać i zatańczyć. A teraz? Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski stwierdził jedynie, że może posłów z Komisji ds. Służb Specjalnych zaprosić na kawę. Spotkanie miałoby odbyć się bez jakiejkolwiek części artystycznej!
- Mógłby marszałek do tej kawy choć paluszki dorzucić - targował się jeszcze poseł Jarosław Zieliński z PiS.
Za paczkę paluszków posłowie zgodziliby się pozbawić wyborców estetycznych doznań związanych z publicznymi pląsami marszałka Komorowskiego?
Śpiewy i tańce pozostają w niełasce u naszych parlamentarnych wybrańców. Z zestawu kulturalnych rozrywek najchętniej wybierają opowiadanie bajek.
Piotr Tomczyk |
| |
|
|