NIE! dla sabotażystów i kułaków, czyli z notatnika agitatora | Krytykanci mają trochę racji. Rząd nie odnosi samych olśniewających sukcesów. Wszyscy jednak widzimy, w jak trudnych warunkach przyszło mu pracować... Śmiało można powiedzieć, że premier i jego drużyna nie mają zbyt wielu sprzymierzeńców!
Opozycja parlamentarna? Nienawistna i fałszywa! Pewnie tylko z chęci pognębienia rządu opozycjoniści poparli plan podpisania traktatu reformującego UE. Udają wsparcie dla polityki rządu, ale wiadomo, jaki mają cel...
Media? Coraz bardziej wrogie wobec rządu. Dziennikarze, a zwłaszcza dziennikarki, z niewinnymi uśmieszkami tylko czyhają, aby demonstracyjnie włączać rządowe laptopy, z którymi nie mogli sobie poradzić ministrowie!
Urzędnicy państwowi? No właśnie... Czy rząd może liczyć chociaż na wsparcie ze strony swoich podwładnych? Nie. Nawet oni sabotują działania mające dać nam wszystkim zasłużony gospodarczy cud! To przez nich rządowi może nie udać się przeforsowanie ustaw likwidujących bariery dla przedsiębiorczości.
"Puls biznesu" przedstawił obraz tego buntu. Urzędnicy kilku ministerstw żądają rezygnacji z wielu korzystnych dla przedsiębiorców regulacji! Z buntownikami ma pertraktować wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. - Będę przekonywał oponentów do naszych propozycji - ogłosił nieco bezradnie. Sytuacja jest poważna.
- Reformatorskie inicjatywy blokują urzędnicy średniego szczebla, dyrektorzy departamentów i naczelnicy, którzy od lat robią wszystko, by zachować przywileje swoich instytucji kosztem przedsiębiorców - skomentował sprawę Jarosław Chałas, ekspert prawny Business Centre Club.
Dobrze, że chociaż niektórzy biznesmeni starają się podchodzić z wyrozumiałością do działań naszych przywódców. Bo czy to wina generałów, że sierżanci nie wykonują rozkazów? Ale beztroscy komentatorzy medialni nie mają tyle życzliwości dla rządu i śmieją się w kułak, że premier nie potrafi obniżyć ceny jabłek... W kułak? A właśnie! Poza sabotażystami na urzędach, warto pamiętać także o powodujących wzrost cen żywości kułakach! Czy to przypadek, że po publicznej sugestii premiera, iż jabłka powinny być tańsze, nagle zaczęły jeszcze szybciej drożeć? Kułacy sprzedają drogo, a przecież mogliby taniej...
Przed laty rządowi łatwiej byłoby poradzić sobie z takimi aspołecznymi zachowaniami. Wystarczyłoby oficjalnie zaapelować: "Kułaku, oddaj jabłka!". Teraz jest trudniej. Głównie przez opozycjonistów, sabotażystów i kułaków. Warto o tym pamiętać, bo wcześniej czy później kierowany przez premiera pociąg historii wyruszy w kierunku Drugiej Irlandii. A oni zostaną na peronie!
Tomasz Tobolski |
| |
|
|