My to mamy szczęście | Od kilku dni cała "sportowa Polska" pogrążona była niemal w rozpaczy. Oto premier Tusk zmęczony "podróżą życia" i sukcesami w zdobywaniu Machu Picchu oznajmił, że nie zaszczyci swą osobą meczu Polska - Niemcy na mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Jednak, aby rozpacz nie była totalna, pan premier spożył śniadanie z naszymi piłkarzami przed ich wyjazdem na rozgrywki do Austrii. Okazało się, że nie tylko delektował się smakowitościami kulinarnymi, ale przy okazji - a może nawet przede wszystkim - ciężko pracował. Jak poinformowała telewidzów Hanna Lis w "Wiadomościach" TVP 1 (2.06.2008 r.), "premier rządu z trenerem ustalili, że najważniejszą będzie nasza wygrana z Niemcami".
My to mamy jednak szczęście. Przecież gdyby nie te genialne ustalenia naszego premiera, to cały wyjazd na te mistrzostwa nie miałby sensu. A jeśli wierzyć Hannie Lis, to jeszcze większe szczęście ma trener naszej reprezentacji Leo Beenhackker, który bez tych ustaleń z szefem rządu nie bardzo wiedziałby, co mają robić nasi piłkarze i w ogóle, po co jest cały ten wyjazd na mistrzostwa Europy.
Grzegorz Fuławka |
| |
|
|