Moim zdaniem: Ratuje się, kto może | o i masz babo placek. Kochani Państwo, we wtorek ciało pedagogiczne Romana Giertycha zrosło się z chwilowo wolnym ciałem Andrzeja Leppera i utworzyło nowy organizm, nazwany przez nich jednym ciałem politycznym. Jak tak sobie patrzę na nich w telewizji, to ani rusz nie mogę się połapać, którą częścią ciała są zrośnięci, bo przecież oba te ciała są zupełnie inne - całkiem jak na filmie z Flipem i Flapem. No, ale niech już tam sobie rosną razem, jak chcą, byle się przy tym Liga Polskich Rodzin nie zamieniła w Ligę Edukacyjną, bo ja do szkoły chodziłam i o Komunie Paryskiej też słyszałam, więc wiem, czym pachną takie lewe ciała. Ministrowi Giertychowi chyba wygodniutko siedzi się na stołku, skoro nawet z Lepperem chce być jednym ciałem. No, ale może to tak dla Polski ratowania.
Jak już jestem przy ratowaniu, to powiem, że ciekawe rzeczy słyszałam ostatnio o pośle Rokicie. Poseł ten to podobno bardzo wrażliwy i delikatny człowiek. Kiedy na początku lat 90. tajne służby inwigilowały prawicę, to on, mimo że był w rządzie szefem URM i codziennie rozmawiał z szefem UOP - znaczy Miodowiczem, o żadnych politykach prawicy nie słuchał, tylko o przyjemnych jakichś sprawach. Bowiem Rokita nic o tych inwigilacjach nie wiedział i w ogóle nie wie, co to takiego. A do Miodowicza wpadał tylko na kawę, bo podobno lubi ten trunek. Ratował się zresztą w ten sposób przed sennością i spadkiem ciśnienia. A swoją drogą ciekawe, co też tam jeszcze w tej szafie Lesiaka leży. Trzeba szybko ratować, żeby mole nie zjadły.
Jagoda Borówka |
| |
|
|