Mniejsze zło? | Uderz w stół, a nożyce się odezwą. W następstwie słów Benedykta XVI wypowiedzianych podczas lotu do Săo Paulo w "Rzeczpospolitej" ukazała się krótka wypowiedź byłego, wielokrotnego, premiera Włoch Giulio Andreottiego. Bardzo znamienna wypowiedź, dlatego pozwolę sobie zacytować jej fragmenty. Andreotti, prezentujący się jako głęboko wierzący katolik, w roku 1978 podpisał ustawę, która zalegalizowała aborcję we Włoszech. Oto jak tłumaczy ten fakt: "Zawsze byłem przeciwnikiem aborcji. I nie kryłem tego podczas gorących debat parlamentarnych. Poza tym znajdowałem się pod ogromną presją. Czerwone Brygady porwały i zamordowały Aldo Moro. Gdy znaleziono jego ciało, 9 maja właśnie dyskutowaliśmy w Senacie nad tą ustawą. Podpisanie jej było jedną z najcięższych chwil w mojej karierze. Ale gdybym tego nie zrobił, jako premier musiałbym podać się do dymisji. To byłoby gestem najwyższej nieodpowiedzialności zarówno w obliczu terroru Czerwonych Brygad, jak i ustawy aborcyjnej. Kraj pogrążyłby się w jeszcze większym chaosie. Poza tym, myśląc pragmatycznie, chyba lepiej, żeby na czele rządu stał przeciwnik aborcji niż jej zwolennik i socjalista".
Polscy politycy także nie boją się ekskomuniki. "Niedawne głosowanie w Sejmie nie dotyczyło bowiem aborcji, ale wprowadzenia zmian do Konstytucji". Mierzymy zło - większe jest czy mniejsze. A dzieci nadal są zabijane.
AMG |
| |
|
|