Między nami, dżentelmenami | Po ostatnich wyborach parlamentarnych dziennikarskie oblicza pojaśniały. Wyborczy wynik oznaczał przecież, że na politycznych salonach podniosą się wszelkie standardy. Dziennikarze nie będą już musieli trudzić się rozmowami z przechowującym kabanosy w kieszeni marynarki Andrzejem Lepperem czy z noszącymi nieeuropejską słomę w butach posłami LPR. Teraz zapanowała kultura! Najmodniejsze są rozmowy z ponadpartyjnymi autorytetami i politykami PO. Niektórzy rozmówcy spełniają zresztą oba te kryteria jednocześnie!
Na przykład "premier z Krakowa" - Jan Maria Rokita. Uznawany jest - obok Radosława Sikorskiego - za symbol polskiego polityka-dżentelmena. Jego najnowszy wywiad dla radia RMF po raz kolejny dowodzi, że jest to opinia uzasadniona. Rokita wręcz wzorowo zareagował na pytanie o skutki politycznej różnicy zdań między nim a żoną. - Na początku zwracałem uwagę mojej żonie, a teraz już nie robię tego - stwierdził mąż najsłynniejszej posłanki PiS.
Rokita jest też wyrozumiały dla swych partyjnych kolegów z Platformy Obywatelskiej. Co myśli o niepochlebnych dla jego żony wypowiedziach aktualnego szefa MSZ Radosława Sikorskiego? - Kiedyś mężczyzna w podobnej sytuacji wyzywał "palanta" na pojedynek, a teraz robi mniej, teraz wykreśla takie nazwisko z pamięci i z kalendarza... co właśnie zrobiłem - wyjaśnił Rokita.
Szkoda, że w radiowym studiu nie było drugiego z dżentelmenów ("palantów"?) Platformy... Mimo to można zauważyć, że zarówno treść, jak i forma niektórych wypowiedzi platformianych elit niewiele różni się od dywagacji lidera Samoobrony na temat ewentualnego przyłożenia niesympatycznemu interlokutorowi "w papę".
Tomasz Tobolski |
| |
|
|