Majcherek kusić potrafi | Nikt po prawej stronie naszej sceny politycznej nie traktuje już poważnie poglądów Janusza Majcherka, niegdyś sztandarowego publicysty "Tygodnika Powszechnego", a dziś szeregowego "Rzeczpospolitej", więc wzorem Lecha Wałęsy postanowił podeprzeć "lewą nogę".
"Jeśli polska centrolewica zdoła się zjednoczyć, pozbyć weteranów PZPR i utrzymać z dala lewackich radykałów oraz wypracować program umiejętnie adaptujący do polskich warunków najlepsze elementy doktryny New Labour, wtedy może przejąć polityczną inicjatywę i nie oddać jej do wyborów parlamentarnych, a potem odnieść sukces. Obóz konserwatywno-nacjonalistyczno-populistyczny utraciłby wówczas władzę, a mdła, nieokreślona i kunktatorska PO znalazłaby się na uboczu, zaś lewaccy ekstremiści na marginesie. Czyż to nie kuszące?" - radzi Majcherek postkomunistom we wtorkowej "Rzeczpospolitej".
A jak już lewica przejmie władzę, będzie mogła spokojnie sięgnąć po lewackich radykałów, pożenić lesbijki z lesbijkami, a gejów z gejami, obdarzając ich licznym potomstwem, odkurzyć i obsypać zaszczytami weteranów PZPR i KBW, rozwiązać IPN i wreszcie rozprawić się z Kościołem. I od ręki pozamykać kilka niewygodnych śledztw. Chyba głupi by się nie skusił.
Adam Kruczek |
| |
|
|