Licentia michnica: Wszędzie widzą lewicę | Nie od dzisiaj wiadomo wszem i wobec, że dziennikarze "Gazety Wyborczej" prawdomówni są! Wczoraj redaktorzy naczelni tejże oświadczyli w sprawie dziennikarza "GW" Andrzeja Kublika, który - jak sugeruje Aleksander Gudzowaty - był inspirowany przez specsłużby i dlatego krytycznie pisał o jego interesach.
Redaktorzy naczelni więc poczuli się w obowiązku oświadczyć, że wzmiankowany dziennikarz jest wzorem cnót. Rzetelny, uczciwy, jego kompetencje nie budzą najmniejszych wątpliwości, a w redakcji cieszy się pełnym zaufaniem. Na pewno równie pełnym zaufaniem naczelnych cieszy się Jan Turnau, który we wczorajszym numerze "Wyborczej" zamieścił swój felieton tuż obok oświadczenia naczelnych redaktorów. Być może naczelni, będąc w stanie dużego napięcia emocjonalnego, nie zdążyli po prostu przeczytać tego felietonu i niedługo znowu będą musieli zaświadczać o moralności, tym razem Jana Turnaua. Felietonista ten zamyśla się bowiem nad dramatem Karola Wojtyły "Brat naszego Boga". Sprawy religijne go nie interesują. Najważniejsze dla "GW" są przecież kwestie polityczne, więc plecie trzy po trzy, że Papież komunizm porównuje z chrześcijaństwem, że Jan Paweł II lubił KOR (ciekawe, skąd felietoniście to przyszło do głowy), w którym było wielu ludzi lewicy, w końcu upojony własną wymową określa Ojca Świętego jako "katolewicę", dodając, że to w najlepszym tego słowa znaczeniu. Nie wiem doprawdy, jakie może być "lepsze" znaczenie tego słowa, ale jedno wiem na pewno: "Gazeta Wyborcza" perfidnie wykorzystała Dzień Papieski jako pretekst do lansowania swej ulubionej ideologii. Skoro jednak tak kochają lewicę, to dlaczego redaktor Kublik nie miałby być jej agentem?
AMG |
| |
|
|