Dekompozycja Lasów Państwowych | Na stronie internetowej Centralnego Biura Antykorupcyjnego z 11 sierpnia 2008 roku czytamy: "Funkcjonariusze z białostockiej Delegatury CBA od kilku miesięcy prowadzą śledztwo dotyczące szkody majątkowej w wielkich rozmiarach w majątku Lasów Państwowych i zarazem Skarbu Państwa. Przed kilkunastoma dniami CBA zatrzymało już w tej sprawie Piotra Z., Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, jego zastępcę Cezarego Ś. oraz Zenona A., naczelnika jednego z wydziałów tej dyrekcji lasów. Prokuratura Okręgowa w Białymstoku, nadzorująca to śledztwo, przedstawiła zatrzymanym zarzuty. Do dziś zarzuty usłyszało także 9 podległych tej Dyrekcji Nadleśniczych. (...) W toku śledztwa CBA zebrało dowody, które pozwoliły na ustalenie kolejnych osób, z warszawskiego kierownictwa Lasów Państwowych, zamieszanych w ten proceder. Funkcjonariusze z białostockiej CBA, na polecenie Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, zatrzymali Andrzeja M., do grudnia 2007 r. Dyrektora Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. Agenci CBA przeszukali ich mieszkania".
Sięgając do wcześniejszych informacji CBA zamieszczonych na stronie internetowej z 22 lipca 2008 roku, czytamy: "Funkcjonariusze z katowickiej Delegatury CBA, na polecenie Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, zatrzymali dzisiaj na Podbeskidziu Dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, jego zastępcę Cezarego Ś., a funkcjonariusze CBA z Białegostoku naczelnika jednego z wydziałów w tej dyrekcji lasów. Są oni odpowiedzialni za nadzorowanie spraw związanych z gospodarką drewnem w tym gospodarstwie leśnym".
Poruszam tę sprawę dlatego, że jako minister środowiska, odpowiedzialny nie tak dawno za resort, któremu podlegały Lasy Państwowe, poczułem się bardzo zaniepokojony powyższymi informacjami.
Zawsze uważałem i uważam, że:
- wszelkie niedociągnięcia i nieprawidłowości należy bezwzględnie wyjaśnić, a w stosunku do winnych wyciągać wszelkie, przewidziane prawem konsekwencje;
- Lasy Państwowe to przykład wyśmienitego zarządzania z punktu widzenia zrównoważonego rozwoju, stanowią bastion bezpieczeństwa ekologicznego kraju, mogą i muszą być pod tym względem przykładem dla jednoczącej się Europy;
- Lasy Państwowe zarządzają majątkiem, który budzi namiętności kół - nazwijmy to - "liberalnych", starających się za wszelką cenę zdestabilizować strukturę Lasów Państwowych, doprowadzając do ich prywatyzacji. To środowisko, gardząc wiedzą nie tylko przyrodniczą, ekonomiczną i historyczną, ale także ludźmi z terenów niezurbanizowanych, za wszelką cenę stara się zdyskredytować pracę polskiego leśnika i polskiego rolnika, a więc głównych autorów wyśmienitego stanu polskiego środowiska przyrodniczego.
Zawód leśnika należy do najwyżej cenionych przez opinię publiczną w Polsce. Służba leśna chodzi w mundurach z symbolami polskiej państwowości. Jej mottem przewodnim zawsze było dobro państwa zawarte w trzech słowach: "Bóg, Honor i Ojczyzna". Zawód ten zapłacił wielką cenę w okresie II wojny światowej i po jej zakończeniu. Katyń jest tego wymownym przykładem. To polscy leśnicy, dzięki gruntownej wiedzy i wielopokoleniowej tradycji, produkując drewno dla ludzi również w PRL, doprowadzili do wzrostu lesistości i wzrostu ilości drewna na hektarze. Cały czas Lasy Państwowe służyły rozwojowi kraju i pomnażały swoje bogactwo, które w formie samego drewna szacowane jest obecnie na ponad 300 mld złotych. Pozyskiwaliśmy drewno, jagody, grzyby, polowaliśmy i nie straciliśmy ani jednego z występujących gatunków roślin, zwierząt i grzybów. Wręcz przeciwnie, nastąpił wzrost występowania gatunków priorytetowych dla Natury 2000, które zginęły dawno z mapy "rozwiniętej Europy". Są to np. bielik, bocian biały, bocian czarny, orlik krzykliwy. Śmiem przypuszczać, że ten sukces, te 300 mld zł to największe niebezpieczeństwo dla polskich lasów. Dlatego też mam następujące pytania:
1. Dlaczego dyrektora Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku, człowieka w mundurze, autorytet w sensie organizacyjnym, leśnika o ogromnej leśnej tradycji rodzinnej, nie wzywa się na przesłuchanie czy też nie zatrzymuje w Białymstoku, a pozwala się mu pojechać do Jaszowca i tam, na południu Polski, dokonuje się zatrzymania podczas narady kierownictwa Lasów Państwowych, a więc w obecności wszystkich dyrektorów regionalnych? Dlaczego robi się to tak ostentacyjnie - ludzie w kominiarkach z bronią gotową do strzału zakładają dyrektorowi kajdanki, a wcześniej mylą się, zakuwając kogo innego? Dlaczego zdjęcia z tego zatrzymania znajdują się nadal na stronie internetowej (informacja z 22 lipca 2008 r.), mimo że dyrektor został po przesłuchaniu zwolniony? Dlaczego leśników o najwyższym autorytecie, chociażby w sensie organizacji Polskich Lasów Państwowych, a więc byłego dyrektora generalnego Lasów Państwowych i byłego głównego analityka Lasów Państwowych, zatrzymuje się z tak dużym nagłośnieniem? Czy służy to wyjaśnieniu sprawy, czy też zastraszeniu służb leśnych i tworzeniu złej atmosfery wokół leśnictwa, mającej na celu zanik autorytetu leśnika w Polsce?
2. Czy istnieje zbieżność między zatrzymaniami a pośpiesznym procedowaniem niechlujnie przygotowanych projektów ustaw: o zmianie ustawy o ochronie przyrody oraz niektórych innych ustaw (druk nr 767 z dnia 17 lipca 2008 r.) i o udziale społeczeństwa w ochronie środowiska oraz o ocenach oddziaływania na środowisko (druk nr 768 z dnia 17 lipca 2008 r.), całkowicie rujnujących obecną organizację Polskich Lasów Państwowych?
Kończąc, chciałem jeszcze raz podkreślić, że wszelkie nieprawidłowości należy zwalczać, a winnych tych nieprawidłowości karać. Nie wolno jednak celowo niszczyć autorytetu władzy i nie wolno krzywdzić ludzi i zawodu tak mocno zasłużonego dla polskiej państwowości.
Prof. Jan Szyszko |
| |
|
|