Co znaczy "nie"? | Minął już ponad miesiąc od głośnego powitania prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego w stolicy Irlandii, Dublinie. "Nie znaczy nie!" - wykrzykiwali w stronę Sarkozy'ego Irlandczycy, przypominając, że ich kraj wypowiedział się już w ogólnonarodowym referendum przeciwko traktatowi deformującemu Unię Europejską.
Francuski prezydent najwyraźniej nie zrozumiał znaczenia okrzyków ani haseł wypisywanych na powitalnych transparentach. Niezrażony wrogimi reakcjami próbował tłumaczyć Irlandczykom, że europejski model demokracji nie przewiduje takiej sytuacji, aby jakikolwiek naród nie zgadzał się z opinią przywódców naszego kontynentu.
Bez sukcesów... W efekcie agitacji francuskiego prezydenta liczba przeciwników traktatu deformującego UE jeszcze bardziej wzrosła! Argumentom Sarkozy'ego przyklasnęli za to irlandzcy politycy. - Irlandia musi przeprowadzić drugie referendum w sprawie ratyfikacji traktatu lizbońskiego, aby uniknąć izolacji. (...) Jeśli chcemy utrzymać naszą pozycję konstruktywnego członka UE, nie możemy po prostu siedzieć z założonymi rękoma, i powtarzać, że "nie znaczy nie" - stwierdził irlandzki minister ds. europejskich Dick Roche.
Europejskie elity polityczne znalazły chyba ostateczny argument dla tezy o powszechnym entuzjazmie wobec pomysłu budowy Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Jeśli "nie" nie znaczy "nie", to trudno przecież mówić o jakimkolwiek sprzeciwie ze strony europejskiego ludu.
Piotr Tomczyk |
| |
|
|