I jak w Polsce ma być dobrze, skoro jesteśmy - jak dobitnie wskazuje analiza językoznawcza - najbardziej antyfeministycznym narodem na świecie.
W prawie każdym polskim słowie czai się męski szowinizm i nietolerancja. Niech państwo sami osądzą:
Polak to człowiek. Polka - taniec.
Japończycy - ludzie. Japonki
- klapki.
Fin - człowiek. Finka - nóż.
Ziemianin - człowiek. Ziemianka
- taka chatka.
Węgier - człowiek. Węgierk a
- śliwka.
Kanadyjczyk - człowiek. Kanadyjka - rodzaj kajaka.
Hiszpan - człowiek. Hiszpanka
- grypa.
Filipińczyk - człowiek. Filipinka
- gazeta.
Graham - imię pisarza. Grahamka - bułka.
Czesi - ludzie. Czeszki - komu nistyczne obuwie, które nosiło się na WF.
Anglik - dżentelmen. Angielka
- mały piec węglowy w kuchni.
Walijczyk - człowiek. Walijka
- pieszczotliwe określenie kija baseballowego.
Szwed - człowiek. Szwedka
- kurtka.
Amerykanin - człowiek. Amerykanka - mebel (łóżko).
Brukselczyk - człowiek. Brukselka - warzywo.
I co państwo na to? Czy nie powinna się tym pilnie zająć pani posłanka Jaruga-Nowacka?
Po prostu skandal! AMG