Armia zawodowa. Polska mniej bezpieczna | Decyzja rządu o profesjonalizacji armii faktycznie doprowadzi do redukcji sił zbrojnych i osłabi obronność naszego kraju - uważa były minister obrony narodowej Aleksander Szczygło.
Poseł Aleksander Szczygło (PiS) uważa, że plan profesjonalizacji armii przyjęty przez rząd oznacza faktycznie, że w służbie będzie tylko około 91 tys. żołnierzy. - Po pierwsze, oznacza to osłabienie obronności Rzeczypospolitej. Jest to sytuacja, w której stajemy się łatwym celem dla wszystkich tych, którzy uważają, że Polska może stanowić dla nich problem, jeśli chodzi o osiąganie celów imperialnych - stwierdził Szczygło. Podkreślił, że inne kraje przeprowadzały profesjonalizację armii na przestrzenia kilkunastu lat. - Nie wydaje się, aby ten proces był możliwy do przeprowadzenia w niecałe półtora roku w Polsce - powiedział Szczygło. - Rząd zawiesi pobór i powie, że mamy armię profesjonalną i na tym się skończy - ocenił. - W wojsku takie działania nazywa się przewracaniem hełmu na drugą stronę, tutaj mamy do czynienia z czymś takim, tylko w przypadku bezpieczeństwa Polski jest to przedsięwzięcie dosyć niebezpieczne - dodał były szef MON.
Szczygło pytał, jakiemu celowi służą takie działania. - Przypomnę, że w 2010 r. odbywają się wybory prezydenckie i wtedy kandydat na prezydenta, obecny premier Donald Tusk, może powiedzieć, że zawiesił pobór i będzie miał rację - powiedział. - Tego rodzaju decyzja jest w tym momencie bardzo nieprzemyślana i z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa jest decyzją niebezpieczną - podkreślił poseł.
Istotnym minusem profesjonalizacji armii będzie także brak osób ze służby zastępczej. A organizacje, które korzystają z ich usług, nie mają pieniędzy, żeby ich zastąpić pracownikami etatowymi.
ZB |
| |
|
|