A jednak! | Donald Tusk wśród wielu obiecanek cacanek złożył jedną, nawet realną, obietnicę - otóż będzie jako premier podróżować wyłącznie samolotem rejsowym. Tanie państwo zapowiadane przez niego w exposé miałoby właśnie tak wyglądać: posłowie już nie pojadą tramwajami za darmo - bo jak wiadomo, posłowie po Warszawie poruszają się głównie tramwajami, a budżet państwa traci na tym potężne sumy - natomiast premier dla oszczędności będzie latał po świecie zwykłym rejsowym samolotem. I cóż? Projekt padł, gdy premier dowiedział się, że prezydent Kaczyński nie ma zamiaru przesiąść się ani na tramwaj, ani na rejsowy samolot. Właśnie wczoraj samolot z prezydentem na pokładzie odleciał na Słowację z godzinnym opóźnieniem, ponieważ... wcześniej ten sam samolot wiózł premiera Donalda Tuska do Katowic.
I dla porządku dodajmy: nie był to absolutnie zwykły samolot rejsowy. Jak doszło do tej wiarołomnej podróży do Katowic? Nie wiadomo. Może planowe rejsy nie były dogodne? A może z tymi tramwajami i samolotami to też była tylko zwykła cacanka?
AMG |
| |
|
|