A PiS wiedział, nie powiedział... | "Tutaj chodzi tylko i wyłącznie o zmiecenie mnie ze stanowiska. Prawo i Sprawiedliwość boi się, żebym nie wykryła różnych rzeczy, które były co najmniej przestępcze albo bałaganiarskie" - stwierdziła znana z umiłowania prawa i porządku prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Przywódczyni Platformy Obywatelskiej, uchodząca w swojej partii za symbol profesjonalizmu, przez ponad miesiąc nie potrafiła zorientować się, jakie dokumenty (i w jakim terminie) powinny być przez nią przedłożone w związku z objęciem władzy nad Warszawą. Teraz czuje się pokrzywdzona i przekonana o spisku organizowanym przez jej politycznych przeciwników.
Także sympatyzujące z PO autorytety medialne mają problem ze znalezieniem powodu lekkomyślności Hanny Gronkiewicz-Waltz. Uczciwość, profesjonalizm, doświadczenie, niechęć do bałaganiarstwa, wiedza prawnicza...? Niczego jej przecież nie zabrakło! Może jednak zapomniała, że przed podjęciem się najprostszych nawet obowiązków warto się do nich nieco przygotować?
Pretensje wobec innych są często skutkiem własnej niefrasobliwości. W całej tej historii pani prezydent przypomina bohaterkę popularnej wśród dzieci piosenki: "Siała baba mak, nie wiedziała, jak, a dziad wiedział, nie powiedział, a to było tak!".
Piotr Tomczyk |
| |
|
|